Trzęsącymi się dłońmi odłożyłam książkę na
miejsce i opierając się o ścianę oplotłam ramionami nogi. Położyłam brodę na
kolanach i przymknęłam oczy . Spojrzałam na iPhone’a i po plecach przeszły mnie dreszcze. Przełknęłam
ogromną gulę w gardle i wzięłam kilka głębokich wdechów. Przecież nie mogę o tym myśleć. Ale kto to był? Cicho, już, już. Spokojnie. Wstałam z
łóżka i po drodze zabierając za sobą potrzebne rzeczy popędziłam pod prysznic.
Ciepłe kropelki wody rozluźniały moje mięśnie, a zarazem całe
ciało. Było mi tak dobrze. Wytarłam mokrą skórę i rozczesałam posklejane włosy
i zaczęłam je suszyć. Zarzuciłam na siebie jakąś dużą męską koszulkę, która nie
wiem co robiła w mojej garderobie. Pewnie jest Liam’a. Jak ja go dawno nie
widziałam. Trzeba się spotkać ze starym przyjacielem.
Wyszłam z łazienki i pobiegłam na dół do
kuchni w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia. Chwytając kanapki i omijając
co drugi schodek wpadłam do pokoju. W oczy od razu rzucił mi się iPhone.
Wciągnęłam powietrze, po to by go zaraz wypuścić. Usiadłam na fotelu i włączyłam
laptopa. Nic ciekawego nie znalazłam więc położyłam się na łóżku i zaczęłam
pałaszować kolację. Odruchowo spojrzałam na zegarek, który pokazywał godzinę
siedemnastą. Pusty talerz odstawiłam na szafkę i postanowiłam zadzwonić do
cioci z pytaniem o której będzie. Jeden sygnał, drugi, piąty. Nic. Odłożyłam go
na miejsce, a ten zaraz zawibrował. Serce podeszło mi do gardła, a ręce zaczęły
się trząść. Czy teraz na każdego sms-a będę tak reagowała? Wzięłam go do ręki i
zaczęłam czytać sms-a, który był od Holly. Informowała mnie o tym że nie wróci
na noc bo zostaje u jakiejś tam koleżanki bo maja cos tam z pracy. Super. Położyłam
głowę na poduszce i zaczęłam myśleć o swoim życiu.
***
Przystawiam naładowany pistolet do jego
głowy. Głowy którą kocham. Głowy która należy do NIEGO. Zamykam oczy i czuję
jak przyjemne ciepło rozchodzi się po moim organizmie. Czuję szczęście i
rozkosz. Brak miłości. Jest fajnie. Mogę latać. Yeah. Od zawsze marzyłam.
Otwieram oczy i jestem razem z nim w ciemnym lesie. Wokół nas stoją mężczyźni w
czarnych strojach i białych rękawiczkach. Lustruję ich wzrokiem i wybucham
głośnym śmiechem. - Nie pasują ci rękawiczki do stroju! – krzyczę do jednego z
nich. Zamykam oczy i znowu stoję z pistoletem przyłożonym do Jego skroni.
Wybucham głośnym śmiechem, a z jego zielonych oczu płynął samotne łzy
oświetlone blaskiem księżyca. Znowu zaczynam się śmiać i lustrują go od góry do
dołu. Oglądam się za siebie a za mną stoi zbudowany mężczyzna ze strzykawką w
dłoni. Uśmiecham się do niego, a ten prycha na mój widok i odwraca się w drugą
stronę. Znowu swój wzrok zatrzymuję na Jego twarzy. Jest już cała mokra od łez.
Ocieram kropelki potu z jego czoła i patrzę prosto w jego oczy. - Życie jest
fajne. Nieprawdaż? Tylko szkoda, że twoje już się kończy. – oznajmiam i
zaczynam się śmiać w niebo głosy. Spoglądam ostatni raz na Jego żywą twarz, na
jego żywe oczy i powieki z których nie popłynął już łzy. Jakoś nie wzrusza mnie
to. Przybliżam się do niego i szepczę mu do ucha: - Miłego wypoczynku. –
zaczynam się śmiać i powoli naciskam spust. Strzał. Krew. Wszędzie czerwony
płyn. Leci w powietrzu. Płynie po betonie. Spoglądam na Niego martwego i wtedy
sobie uświadamiam. To jest chłopak którego kocham. Harry. To on. Zabiłam go.
Właśnie to zrobiłam. Zabiłam. Człowieka, który miał żyć. Który chciał żyć. -
Dobra robota maleńka. – słyszę w prawym uchu. Upadam na kolana i kładę dłoń na
Jego martwej, bladej twarzy. - Harry! – krzyczę i spoglądam w niebo.
Uświadamiam sobie, że to przecież moja wina. To ja go zabiłam. Kładę się obok
niego i biorę do ręki pistolet. Przybliżam go do mojej skroni i spoglądam na
Niego. - Zaraz się znowu zobaczymy kochanie. – mówię i strzelam prosto w skroń.
To koniec. Wszystkiego. Miłości. Mnie. Jego. Koniec. Dosłownie.
***
Obudziłam się cała mokra i zapłakana. Wytarłam klejące się oczy
i próbowałam się jakoś uspokoić. Ręce miałam spocone i cała się trzęsłam. Nie, nie, nie. Ja nie chcę. Nie chcę żeby to
kiedyś się zdarzyło. Po dziesięciu minutach odstresowałam się i zaczęłam
oddychać równomiernie. Nagle mój iPhone zaczął wibrować spojrzałam na ekran, a
moje serce które zdążyło zacząć normalnie bić w normalnym tempie znowu zaczęło
szybko i nierównomiernie bić.
Mmmmmm, ciekawe kto to. Mam nadzieję na coś między nią a Harry'm. Czekam na następny rozdział. Napisz dłuższy.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: we-are-friends-forever.blogspot.com