piątek, 6 września 2013

Chapter 14

Przed oczami mignęło mi kilka wspomnień. Wszystkie przez mgłę. Niektóre z Liam’em, inne z Harry’m, a jeszcze inne z Niall’em. Nie wiem dlaczego. Nie wiem po co. Kompletna pustka.
Usłyszałam cichy szept. Kilka razy. Próbowałam się skupić i spróbować usłyszeć to wyraźniej. W końcu udało mi się. Słuchałam dokładnie każdego wypowiadanego słowa. ‘Emily. Kochanie. Wiem, że jest i będzie ci ciężko po tym wszystkim. Pomogę Ci przejść przez to. Kocham Cię. Wiesz o tym prawda? Wiem, że wiesz. Wiem, że ty kochasz też mnie. Wygodnie ci jest? Jeśli nie to jakoś ci poprawię to wszystko.’ Cisza. Później usłyszałam tylko pociągnięcie nosem. Płakał. Mój Harry płacze. Poczułam ciepłą palce oplatające moją dłoń. Spróbowałam otworzyć oczy. Mogłam, ale wolałam posłuchać dalej tego co Harry ma do powiedzenia. Kocham właśnie takiego Harry’ego. ‘Emily. Obudzisz się. Prawda? Powiedz, że tak. Kocham Cię najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie życia. Beż Ciebie.’ Przerwa. Kropla łez spłynęła po moich palcach, a później w tym samym miejscu poczułam ciepłe usta. Nie mogłam go dalej trzymać w niepewności.
- Kocham Cię Harry i Cię nie zostawię. Obiecuję. – wyszeptałam zachrypniętym głosem i po otworzeniu oczu ciepło spojrzałam na chłopaka.
W tamtym momencie z oczu spłynęły wszystkie łzy które tylko tam miał i przybliżył do mnie swoją twarz, a po chwili całowaliśmy się namiętnie i czule. Brakowało mi tego przez cały czas gdy tu leżałam. Chłopak oderwał się ode mnie i spojrzał prosto w oczy.
- Kocham Cię. Rozumiesz? Nie pozwolę Cię nikomu skrzywdzić. – szepnął i pocałował mnie w czoło. Uśmiechnęłam się do niego, a ten odpowiedział mi tym samym.
- Ile tu leżę? – spytałam patrząc jak siada obok mnie na białym łóżku.
- Dwa dni. – oznajmił dalej zawzięcie poprawiając mi poduszkę.
- Wygodnie mi. – rzekłam i pocałowałam go w rękę. Aż dwa dni? Wydawało mi się że jakąś godzinkę ewentualnie dwie.
- Aż? A co z tamtymi kolesiami? – spytałam. Harry spuścił głowę i zaczął bawić się swoimi palcami. Błądził wzrokiem po całym pomieszczeniu wkońcu spojrzał na mnie i smutno się uśmiechnął.
- Uciekli. Boję się, że znowu będą próbowali coś ci zrobić? – po całym moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Momentalnie zrobiło mi się zimno, a zarazem ręce mi się pociły. Harry widząc to mocno mnie do siebie przytulił i pocałował w głowę.
- Wszystko będzie dobrze. – szepnął do ucha i znowu zastygliśmy w pocałunku. Zastanawiała mnie jedna rzecz. Skąd oni wiedzieli, że tam jestem?
- Skąd wiedzieliście, ze tam jestem? – spytałam zaciekawiona postawionym sobie pytaniem.
- Tylko nie wściekaj się na niego. Ok.? – spytał i nieznacznie się uśmiechnął. – Niall zadzwonił do mnie i razem cię śledziliśmy. Na początku nie mogliśmy Cię znaleźć. Ale jakoś się udało. – odpowiedział i mocno mnie do siebie przytulił. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i odruchowo przeniosłam na nie wzrok.
- Dzień dobry. Jak zdrówko? – spytał lekarz oglądając te wszystkie aparatury do których byłam podłączona.
- No dobrze, dobrze. – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do pana.
- No to fajnie. A ile czasu temu się obudziłaś? – spytał, a ja w myślach dodawałam każdą sekundę.
- Jakieś pięć, dziesięć minut. – oznajmił za mnie Harry i szczerze się uśmiechnął.
- No dobra. Niech pani weźmie te leki. – pokazał gestem ręki na tabletki leżące na szafce obok mojego łóżka.
- Dobrze. – odpowiedziałam, a lekarz wyszedł zamykając za sobą drzwi. Spojrzałam na Hanzę, a chwilę potem znów ktoś wszedł do sali. Przeniosłam wzrok na tą osobę. Niall. Zlustrowałam go wzrokiem i aż się przestraszyłam. Koszulka jakby była nie prana od kilku dni, spodnie tak samo. Oczy podkrążone, Kilka siniaków na rękach i twarzy. Włosy poczochrane w totalnym nieładzie.
- Niall… - szepnęłam, a z oczu poleciało mi kilka samotnych łez.
- Spokojnie. – powiedzieli w jednym momencie. Spojrzałam raz na Harry’ego raz na Niall’a.
- Już między wami wszystko ok.? – spytałam dalej lustrując blondyna wzrokiem.
- Tak. – odpowiedzieli uśmiechnięci. Spojrzeli się na siebie i przybili sobie piątkę i tak zwanego żółwika.
- Chodźcie do mnie. – przytuliłam ich i napawałam się ostrym zapachem ich perfum.
***
Weszłam do domu cioci i od razu rzuciłam się na kanapę. Podeszła do mnie ciocia w czerwonym fartuchu umazanym w mące i szerokim uśmiechem na twarzy.
- I jak było? – spytała wycierając dłonie o kolorową ściereczkę.
- Jak to jak? – spytałam zaskoczona.
- No u rodziców Harry’ego. – odpowiedziała cały czas szeroko się uśmiechając. Rodzice Harry’ego? Ahh tak pewnie wymówka na nieobecność mnie w domu. Pomyślałam sekundę nad odpowiedzią i zdecydowałam się na tą najprostszą.
- Fajnie, fajnie. – rzekłam i  wygodniej usiadłam na kanapie.
- Opowiesz coś o nich? – spytała siadając obok mnie. O kurde. Co ja jej teraz mam powiedzieć?
- Oj. Jeść mi się chce. – powiedziałam, a gdy ciocia wstała dokończyć to co zaczęła napisałam do Harry’ego sms-a.


- Pyszne. – oznajmiłam połykając pierwszy kęs jedzenia. Nawet nie wiem co zrobiła wtedy. Byłam zestresowana tym, że może zadać mi jakieś pytanie na temat jego rodziny, a ja nie będę wiedziała. Coraz szybciej jadłam. Wkońcu zakrztusiłam się i zaczęłam kaszleć.
- Nic Ci nie jest? – spytała ciocia spokojnie popijając kawę.
- Chy … ba … nie… - powiedziałam między kaszlami. Wzięłam do ręki kubek z ciepłą herbatą i upiłam łyk.
- Już lepiej. – rzekłam i dokończyłam obiad. – Dziękuję. – rzekłam i potykając się co drugi schodek, popędziłam na górę. Wpadłam do pokoju, zatrzasnęłam za sobą drzwi i rzuciłam się na łóżko. Chwilę popatrzyłam w biały sufit wiszący nade mną i na chwilę przymknęłam oczy. Po to bo choć trochę się zrelaksować. W głowie pojawił mi się obraz tych trzech kolesi. Po plecach przeszły nie ciarki. Potrząsnęłam głową i z szafki stojącej obok łóżka wyciągnęłam jakąś książkę o wampirach. Otworzyłam na stronie, na której ostatnio skończyłam czytać i zaczęłam zapoznawać się z tekstem historii jakiejś dziewczyny i wampirów.
Przekręciłam stronę i poczułam wibrację w kieszonce spodni. Wyciągnęłam iPhon’a i zamarłam. 

------------------------------------------
Tak wiem długo itp itd. Ale czekałam choć na jeden komentarz jeszcze. A tu nic. No to trudno już dodałam. Ale za to krótki. :P
Dobra nic wam się nie stanie mordki <33
Do następnego. Sajonara xd <33 :*

2 komentarze:

  1. Fajne, fajne i jeszcze raz fajne! Bardzo podoba mi się to co piszesz. Ciekawi mnie kto wysłał jej tego sms'a i skąd ten ktoś wiedział o tej książce? Co siedzi na suficie czy co? Może jest niewidzialny? Czekam na następny rozdział.

    Zapraszam na mojego bloga: http://we-are-friends-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę fajny blog. Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału. :D Weny Ci życzę. :D

    OdpowiedzUsuń