sobota, 5 października 2013

Chapter 17

Czy zawsze gdy zaczyna sie coś układać to coś musi się pieprzyć? Myśląc że będzie już wszystko jak najlepiej, wtedy szanse na szczęście maleją i rosną na to by wszystko się spieprzyło. Dlaczego w życiu nie może być tak jak w bajkach dla dzieci? Miłość jest od pierwszego wejrzenia, gdy to książę na białym rumaku bierze księżniczkę z wieży w której jest uwięziona. Potem jest ślub, dzieci i inne duperelki. Dlaczego w bajce na jedno pstryknięcie masz wszystko czego zapragniesz? Poleci jedna łza zjawia się wróżka i spełnia życzenia. Dlaczego tak nie może być w normalnym życiu? Ahh to wszystko jest do dupy. 
Harry przytulił mnie mocniej i pogłaskał po włosach. Wytarłam łzy z policzków i całą swoją siłą przycisnęłam loczka do swojego ciała.
- Dlaczego ... ja? - spytałam szlochając i zaciągając nosem. Ostre perfumy Harry'ego drażniły wnętrze moich nozdrzy.
- Csiii ... - Harry pocałował mnie w czoło i zaniósł do salonu na łóżko.  Przykrył kocem i usiadł na podłodze obok mnie. Po chwili zasnęłam.

*Harry's pov
Czy to możliwe, że to wszystko sprawa John'a? Możliwe. On taki jest. Nie mogę mu na to pozwolić ale też nie mogę mu tego zabronić, bo cało z tego nie wyjdę. Spytać? Hmm, nie zaszkodzi. Chociaż może. John z pozoru wygląda na normalnego faceta. Gdyby ktoś go zobaczył na ulicy? Pff. Nic po prostu. normalny przechodzeń. W cztery oczy? Uważaj na słowa. 
Dom wypełnił głośny dzwonek do drzwi. Podbiegłem i otworzyłem.
- Hej, Harry. Co tam u cb i Emily? - spytała przekraczając próg domu brunetki. 
- Siema. - szepnąłem i zamknąłem za nią dom, ta spojrzała się na mnie i uśmiechnęła, a ja przewracając oczami zaprosiłem ją do salonu. 
- Oo, śpi. - oznajmiła, opadając całym swoim ciężarem na fotel. A no tak, zapomniałem. Przyszła Anabeth. Długonoga pięknośc z blond włosami.
- Wiesz, zauważyłem. - odpowiedziałem i usiadłem na to samo miejsce co wcześniej. 
- Zmęczyłam się. - oznajmiła patrząc na brunetkę. Moją brunetkę. Spojrzałem na nią i mimowlonie na mojej twarzy zagościł uśmiech. Pocałowałem ją w czoło i zwróciłem się do Anabeth.
- Czym niby? - zaśmiałem się a ta dała mi kuksańca w bok i oboje zaczęliśmy się śmiać. 
- Szukałam pracy i znalazłam. Prezenterka. To teraz mi pogratuluj. - oznajmiła i wyszczerzyła swoje białe zęby. 
- Chciałabyś. - powiedziałem i rzuciłem w nią poduszką. Oboje wybuchnęłiśmy głosnym śmiechem.
- Najbardziej rozpowszechniony program telewizyjny na caaaałym świecie, a w nim ładna blondynka jako prezenterka. - dziewczyna wypowiedziała te słowa z wielką gracją w głosie. Uśmiechnąłem się do niej lekko. Nie powiem, ładna to ona jest. Uśmiech ma śliczny. Nogi też. Włosy. Oczy. Figurę. Harry stop! Potrząsnąłem lekko i niewidocznie głową i wyrzuciłem z niej myśli o Anabeth. Przymknąłem oczy i w mojej głowie pojawił mi się obraz jak całuję sie z Emily. Pierwszy raz poczułem motylki w brzuchu. Stado. Uśmiechnąłem się i odruchowo spojrzałem w jej kireunku. W tym samym momencie, dziewczyna przekręciła się na drugi bok. 
- Gdzie mieszkasz? - spytałem Anabeth, a na jej twarzy zagościł lekki uśmieszek.
- W domu. - odpowiedziała i zaczęliśmy się śmiać. - A tak na serio to jak tu na skrzyżowaniu w prawo i czwarty dom. Wpadnij kiedyś. Na kawę. Herbatę. Ciastko. Z Emily. - rzekła i puściła mi oczko. 
- Może skorzystaaam. - przeciągnąć końcówkę wyrazu i poczułem jak Emily podnosi się z łóżka. 
- Harry? - spytała powoli otwierając jedno oko.
- Jasne, że tak. A spodziewałaś się kogoś? - spytałem i pocałowałem ją prosto w usta.

*Emily's pov
Otworyłam oczy i uśmiechnęłam się do Harry'ego. 
- Pójdę zrobić sobie herbatę. Chcesz? - spytała loczka, na co ten w odpowiedzi przytaknął.
- Okej. - szepnęłam i ruszyłam do kucni zaparzyć herbatę. Wstawiłam wodę i do kubków wrzuciłam po małej torebce. Chwilę potem gwizdek w czajniku zaczął piszczeć. Zalałam kubki do pełna. Posłodziłam i zaniosłam do salonu stawiajac na szkalny stolik. Spojrzałam na Harry'ego i kątem oka zauważyłam kogoś siedzącego na fotelu. Z wymalowanym zdziwieniem na twarzy spoglądałam to na Hazzę to na ... hmmm ... Anabeth. Bingo! Oboje wybuchnęli głośnym smiechem, a ja dalej stałam jak słup wpatrując się w nich.
- Ty. Kiedy tu przyszłaś? - spytałam kładąc na prawy bok i przekręcając głowę w odwrotną stronę. 
- Jak spałaś. - odwiedziała opanowując swój śmiech. Podrapałam się po karku i spojrzałam na Harry'ego. Ten pokiwał głową twierdząco.
- Okej. Nie pytam. - rzekłam i we trójkę zaczęliśmy się śmiać. 
***
Szliśmy ciemnymi uliczkami oświetlonego blaskiem księżyca Londynu. Napawaliśmy sie świeżym, brytyjskim powietrzem. W ciszy. Co chwila spoglądałam na mój cień przemierzający chodnik razem ze mną. Trzymałam jego rozgrzaną dłoń. A on moją. Po prostu. Trzymaliśmy się za ręce. Mijaliśmy lapmy, które oświetlały nam dalszą drogę. Drzewa, które machałay gałęziami i dawały lekki chłodny wiaterek. Szliśmy w ciszy i wdychaliśmy powietrze, które dawało nam życie. Kocham taki stan. Stan w którym nie musisz się o nic martwić. Stan w którym czujesz się biezpiecznie. Stan w któym wiesz, że dobrze robisz będąc z osobą którą kochasz w miejscu gdzie chcesz i powinnaś być. Stan w którym kochasz bezgranicznie i bezwarunkowo. 
Mimo, pomimo i wbrew.
-----------------------------------------
No to tak. Wiem, że krótki. Wiem.
Przepraszam <3
Kolejny dłuższy. Obiecuję :**
To tak:
BLOG ZOSTAJE I KONIEC KROPKA !!! <3 

Kto się cieszy komentarz tu pliis <3 
Do następnego <3
Dziękuję za 10 komentarzy. TERAZ PIĘĆ I NASTĘPNY <3 KCOAHM WAS WIEM ŻE DACIE RADĘ :***

5 komentarzy:

  1. Jesttt Booooooski Czekam na następny ♥♥ ciesze sie ze blog zostaje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnyyy ♥ next szybkoo pliss

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział. Super blog. Dawaj następny :) Rozdział mega.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam że tak późno dodaje komentarz, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale xD.
    Rozdział świetny tylko trochę się pogubiłam, kim jest Anabeth? Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń