poniedziałek, 22 lipca 2013

Chapter 2

Przebiegłam przez ulicę i biegnąć wzdłuż ulicy przypomniałam sobie, że przecież nie mam kluczy od domu więc do niego nie wejdę. Przystałam i chciałam się zawrócić, ale obok mnie przystało auto cioci i szyba się odsunęła.
- Wsiadaj podwiozę Cię. Przecież nawet nie masz kluczy. – powiedziała i zasunęła szybę.
- Okej. Dziękuję. – wysapałam otwierając drzwi. Usiadłam na fotelu i zapięłam pas. Drogę powrotną do domu pokonałyśmy szybko. Ciocia wręczyła mi klucze, a ja pędem wbiegłam do środka. Zatrzasnęłam za sobą drzwi upewniając się czy ciocia na pewno zostaje w aucie. Wbiegłam po schodach na górę omijając co drugi stopień i przy tym potykając się. Wpadłam do mojego pokoju i zaczęłam otwierać wszystkie znajdujące się w nim szafki. Jest! Nareszcie. Znalazłam w ostatniej z półek. W największej. Chwyciłam go i zbiegłam na dół. Wyszłam z domu, zakluczyłam drzwi i wskoczyłam do samochodu.
- Jestem. – wydyszałam i oparłam głowę o miękkie siedzenie. Zapięłam pas i ciocia ruszyła.
- Powiesz co tam masz czy to jakaś tajemnica? – spytała skręcając w jakąś wąską uliczkę.
- A gdzie jedziemy? – spytałam pomijając jej pytanie.
- Do mojej znajomej muszę do niej na chwilę wpaść, zaczekaj tu. – oznajmiła wysiadając z auta.
- Spoko. – odpowiedziałam i wyjrzałam za okno. Wokoło były same luksusowe budynki. Ogólnie dzielnica chyba dla biznesmenów. Zobaczyłam, że z domu do cioci wychodzi mężczyzna w czarnym garniturze i ciemnych okularach na nosie. Holly wyciągnęła ze swojej torebki dużą, grubą kopertę i wręczyła mu ją. Ten wszedł powrotem do domu, a ciocia ruszyła do auta.
- Jestem. – oznajmiła i lekko trzęsącymi się rękoma odłożyła torebkę na tylne siedzenia.
- Fajną masz tą znajomą. – powiedziałam i spojrzałam jak na to zareaguje, ale ona milczała. – Kto to był? – spytałam i chwilę czekałam na odpowiedź. Holly ruszyła nie zwracając uwagi na moje pytanie.
- Kim on był?! – krzyknęłam na cały głos, a ciocia spojrzała na mnie wzrokiem ‘nie twój interes gówniarzu’
- Ktoś. Nie interesuj się. – odpowiedziała i skierowała wzrok na jezdnię.
Resztę drogi pokonałyśmy w milczeniu mimo, że ona była bardzo długa. Połowę trasy przespałam. Holly przystała pod swoim wielkim domem. Wyszłam z auta i przeciągnęłam się rozciągając swoje mięśnie. Wyciągnęłam swoje bagaże i poszłam za ciocią do budynku.
- Gdzie mam to zanieść? – spytałam odstawiając swoją ostatnią walizkę do przedpokoju.
- Chodź za mną. – powiedziała wchodząc na pierwszy schodek. Wzięłam do ręki gitarę i ruszyłam za ciocią. Holly miała ogromny dom jak na pannę. Weszłam do pokoju i otoczyły mnie ciemne kolory. Sypialnia była nowoczesna i przestrzenna. Ciocia zostawiła mnie samą w moim nowym pokoju. Podeszłam do łóżka i położyłam się na nim. Przymknęłam oczy i rozkoszowałam się chwilą.
Zbiegłam na dół i po kolei zanosiłam je do pokoju. Ustawiłam obok łózka i poszłam do kuchni coś przekąsić. Wsypałam płatki do miski i zalałam zimnym mlekiem.
- Jutro do szkoły na ósmą. – oznajmiła ciocia zalewając sobie herbatę.
- Spoko. – odpowiedziałam ruszając do salonu.
- Zawieźć Cię? – spytała podążając tuż za mną.
- Nie trzeba. Wystarczy że powiesz jak dojść. – włączyłam telewizor i skakałam po kanałach w poszukiwaniu jakiegoś sensownego programu. Dokończyłam swój posiłek i odniosłam naczynia do zmywarki.
- trzeba może iść do sklepy po jakieś zakupy? – spytałam.
- Możesz iść. – odpowiedziała, a j ruszyłam w stronę drzwi. – Masz tu listę. – powiedziała i wręczyła mi karteczkę z listą zakupów.
- Kiedy ..
- Ja miałam iść. – odpowiedziała przerywając pytanie.
- Aa okej. – założyłam buty i wyszłam z domu. Tylko gdzie jest jakiś sklep? Dobra na pewno znajdę. Sklepów tu od groma. Chodziłam uliczkami Londynu aż znalazł jakiś supermarket. Weszłam do środka i zaczęłam robić zakupy. Podeszłam do stoiska z owocami i warzywami. Nagle wpadł na mnie jakiś chłopak tym samym wysypując całą zawartość mojego koszyka.
- Cholera! Uważaj trochę jak chodzisz. – syknęłam zbierając wszystko z ziemi.
- Przepraszam cię księżniczko za wyrzucenie wszystkiego z twojego koszyka. – powiedział z euforią. Podniosłam głowę do góry i ujrzałam jego kolczyki i tatuaże na ciele. Nie zrobił na mnie większego wrażenia. Widywałam chłopaków z większą ilością tatuaży.
- Niall. – przedstawił się wyciągając do mnie rękę.
- Pff. – nie zwracając uwagi na jego wyciągniętą ku mnie dłoń zajęłam się zbieram swoich zakupów.
- Daj mi chociaż dłoń. – powiedział kucając przy mnie.
- Proszę. Emily. – podałam mu dłoń ze sztucznym uśmiechem na twarzy na co jak mu tam? Niall? Zareagował śmiechem i pomógł mi sprzątać resztę rzeczy.
- Dziękuję. – wyplułam z sarkazmem w głosie.
- Proszę. – on odpowiedział mi tym samym. – Dasz mi może swój numer? – spytał, a ja nie zwracając na niego uwagi, wyminęłam go i podeszłam do kolejnego stoiska. Spojrzałam w stronę gdzie stał chłopak, ale jego już tam nie było.
- Mnie szukasz? – usłyszałam jego głos z mojej prawej strony.
- Nie, nie ciebie. A tak w ogóle to po co za mną łazisz? – spytałam i zlustrowałam go wzrokiem.
- Nudzi mi się. – odpowiedział i chwycił mój koszyk. – Mogę?
- Nie. Jeszcze umiem nosić koszyki. Wiesz? – oznajmiłam i stanęłam do niego przodem. – A tak w ogóle to nie mam ochoty z tobą gadać. Cześć. – powiedziałam i poszłam do kasy choć nie zrobiłam jeszcze wszystkich zakupów. Znajdę inny sklep. Zapłaciłam i szybkim krokiem wyszłam z budynku. Poszłam jakąś uliczką i znalazłam kolejny sklep. Zrobiłam resztę zakupów.
- Jestem! – krzyknęłam wchodząc do domu. Postawiłam reklamówki przy wejściu i ściągnęłam buty. Zaniosłam je i postawiłam w kuchni.

- Dziękuję ci. – odpowiedziała, a ja pobiegłam na górę. Wzięłam prysznic i z myślą o jutrzejszym dniu, odpłynęłam do krainy Morfeusza. 
---------------------------------------------------------------
No to jest drugi :D
Na początku chciałam Wam podziękować za komentarze i wyświetlenia. <333
I jak podoba się? 
Trzeci rozdział pojawi się już jutroo ;)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!

3 komentarze: