poniedziałek, 29 lipca 2013

Chapter 6

*Harry’s pov
Postawiłem ją na schodach i chciałem odejść gdy ta złapała mnie za rękę.
- Jeszcze raz ci dziękuję. Gdyby nie ty pewnie by mnie tu nie było. – powiedziała i spuściła głowę patrząc na swoje buty. – A tak w ogóle to co zrobiłeś z tym gościem? – spytała i spojrzała na mnie ciekawym wzrokiem.
- Nie interesuj się tym. – powiedziałem. Jak zwykle coś palnę. Harry ty pedale. – Prze… Idź już do domu. Widzimy się w szkole. Cześć. – oznajmiłem o odszedłem od niej.
Wszedłem do domu i zobaczyłem jak chłopaki siedzą w salonie ze stertą pustych puszek po piwie.
- Co tam? – spytałem wieszając płaszcz w przedpokoju. Wyciągnąłem ostatnią puszkę z alkoholem z lodówki i poszedłem do chłopaków, no i Eve.
- Dobrze. Gdzie się szlajałeś? – spytał Lou siadając obok mnie.
- Gówno Cię to obchodzi. – otworzyłem i zacząłem sączyć lodowatą ciecz. Włączyłem TV i zacząłem szukać sensownego programu. Same denne seriale z tonami wylanych łez. Ten świat schodzi na psy. Poszedłem do pokoju i usiadłem na łóżku. Wziąłem laptopa na kolana i zacząłem szukać jakiegoś filmu mafijnego gdy nagle weszła Eve.
- W szkole Cię pukać nie nauczyli? – spytałem patrząc na nią piorunującym wzrokiem.
- Pukać? Nauczyli, ale tak. – odpowiedziała i uśmiechnęła się, na co ja tylko prychnąłem.
- Coś chciałaś? – spytałem mając dość jej towarzystwa w na moim terenie.
- W sumie to tak. – powiedziała i usiadła na moim łóżku. Tego to już za wiele.
- Nie siadaj na moim łóżku. Masz podłogę. – oznajmiłem i wypiłem ostatni łyk alkoholu pokazując jej miejsce obok mojego łóżka.
- Harry! Ogarnij się! Co?! Na jakim ty świecie żyjesz?! Dobra. Zabijasz ludzi. Bijesz się z kolesiami. Przelatujesz puste laski. Ale co z tego? To nie znaczy że jesteś wyższy. Zobacz Niall’a, Louis’a,  Zayn’a. Oni robią to samo co ty. I jak się zachowują? Normalnie. Może czasami odbija im, ale to czasami. A tobie? Cały czas. Udajesz kogoś kim nie jesteś. To nie jest normalne. Harry spójrz na świat inaczej. Ty żyjesz we własnym świecie. Dobrze, ale do ludzi z tego świata, tobie obcego, odnoś się normalnie. Ta dziewczyna. Jak ona? Emily? Chciała dać ci dzisiaj do zrozumienia kim naprawdę jesteś i niezależnie od … - nie no musiałem jej przerwać. Doprowadza mnie tym do szału.
- Zamknij się i wyjdź. Po prostu. Beż słowa. Wyjdź. – powiedziałem pokazując jej palcem drewnianą powłokę prowadzącą na korytarz. Rzuciłem puszkę w kąt i zacząłem oglądać film.

*Emily’s pov
Weszłam do domu i poszłam od razu do kuchni żeby się czegoś napić. Nie za bardzo chciałam teraz widzieć ciocię, no ale cóż. Wzięłam szklankę i nalałam do niej soku. Zaczęłam sączyć ciecz i zauważyłam kartkę na blacie. ‘Będę późno, albo nawet i rano. Nie czekaj na mnie. Kocham Cię<3’ Balować się zachciało. Pfff.
Usidłam w salonie na kanapie i włączyłam TV. Same denne serialiki o miłości. Nie dla mnie. Wyłączyłam plazmę i pobiegłam na górę. Rzuciłam się na łóżko i myślałam. O Harry’m. O dzisiejszym zdarzeniu. Ja. Go. Pocałowałam? Chyba tak. Kurwa. Po co? Przejechałam palcem po ustach i uśmiechnęłam się. Zakochałam się? Nie, nie, nie. Za krótko się znamy. W sumie to kilka godzin. Nie to na pewno nie zakochanie. Zresztą nigdy nie miałam chłopaka. Nigdy się nie zakochałam. Więc co ja mogę o tym wiedzieć?
Wzięłam bieliznę i poszłam do łazienki wziąć krótki prysznic. Przeszły mnie po plecach dreszcze gdy po całym moim Ciele spływały chłodne kropelki. Wyszłam z kabiny i założyłam na siebie bieliznę. Ogólnie to zawsze śpię bez pidżamy. Umyłam zęby, a włosy związałam w koka. Poszłam do sypialni i wzięłam do ręki gitarę. Otworzyłam swój zeszyt z tekstami swoich piosenek i układem nut i zaczęłam grać moją najnowszą piosenkę.
Gdy skończyłam, odłożyłam instrument na miejsce i wzięłam do ręki telefon. Ustawiłam budzik na 7 i położyłam się, a po chwili zasnęłam.
***
Weszłam do szkoły i pokierowałam się pod klasę. Zaczęłam rozglądać się za Nelly, ale nigdzie jej nie było. No cóż. Bywa. Podeszłam do jakiejś dziewczyny stojącej pod oknem i przywitałam się z nią.
- Hej jestem Emily. – podałam jej rękę i uśmiechnęłam się.
- Eve. – odpowiedziała i spojrzała na mnie wzrokiem jakby miała mnie zaraz zabić.
- Do której chodzisz klasy? – spytała i stanęłam obok niej, opierając się o parapet.
- Trzecia. – odpowiedziała od niechcenia i odwróciła się do mnie przodem. – A ty? – spytała. A co ona nagle taka miła? Dziwna jest, ale sama zaczęłam rozmowę. Przeżyję.
- Druga. – odpowiedziałam i obejrzałam się za siebie. Zobaczyłam Harry’ego więc odwróciłam wzrok w stronę dziewczyny.
- Znasz Harry’ego? – spytała a ja w odpowiedzi pokiwałam twierdząco głową i spytałam czy ona go zna.
- Tak znam go. Mieszkam razem z nim, bo .. – zaczęła, ale skończyła i po prostu odeszła. Mieszkają razem? W sumie to nie mój interes, ale chciałabym wiedzieć dlaczego. Może są rodzeństwem? Nie podobni to oni nie są. A może przybrane rodzeństwo? Zresztą co ja się tak nim interesuję?
Z zamyśleń wyrwał mnie ogłuszający dzwonek na lekcję. Weszłam do klasy i usiadłam na swoim miejscu, a chwilę po mnie przyszedł Harry.
- Hej Harry. – przywitałam się z nim uśmiechając się.
- Siema. – powiedział jakby od niechcenia i usiadł na swoje krzesło.
- Dobrze wróciłeś wczoraj? – spytałam kładąc książki na ławkę.
- No jak widzisz, żyję. – odpowiedział. – A tak w ogóle to się nie interesuj. – oznajmił i poszedł do ławki na drugim końcu sali. Głupek.
***
Wyszłam ze szkoły i drogę do domu pokonałam w 10 minut. Wsadziłam kluczyk i o dziwo drzwi były otwarte. Dziwne. Ciocia powinna być w pracy o tej porze. Może ma wolne. Nie wiem. Zostawiłam buty w przedpokoju i weszłam dalej, to co tam zobaczyłam przeszło najśmielsze oczekiwania. Stanęłam w progu jak wryta i patrzyłam.
- Emily! Uciekaj! – ciocia krzyknęła, a ja dalej stałam.

- Uciekaaaaaj! – krzyknęła, a po chwili zamilkła bo facet uderzył ją w twarz. Odwróciłam się na pięcie, wzięłam buty w rękę i wybiegłam z domu jak petarda. 
--------------------------------------------
Jak myślicie co będzie dalej?? :**
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!

4 komentarze: