sobota, 27 lipca 2013

Chapter 5

Wszedłem do domu i zastałem tam Zayn’a siedzącego na kanapie ze swoją dziewczyną.
- Hej Zayn. Hej Eve. – przywitałem się i poszedłem do kuchni po jakieś piwo. Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem zimną puszkę z alkoholem. Pobiegłem po schodach do swojego pokoju i zacząłem szukać jakiś informacji a temat Emily.

*Emily’s pov
- Okej. To widzimy się za godzinkę. Pa. Buźka. – pożegnałam się z Nelly i poszłam w stronę domu cioci. Weszłam do domu i zastałam tam Holly.
- Cześć ciociu. – przywitałam się i poszłam za zapachem pysznego dania. – Co na obiad? – spytała i usiadłam na blat, biorąc do ręki jabłko.
- Hej. Spaghetti. Jak tam w szkole? – spytała mieszając makaron.
- Super. – odpowiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy. I podeszłam do cioci próbując sosu.
- To sprawa jakiegoś chłopaka? – spytała i spojrzała na mnie spod powiek. Przełknęłam i odpowiedziałam:
- Nie. Raczej koleżanki. Nazywa się Nelly McKenzie. – uśmiechnęłam się i dokończyłam swoje jabłko.
- Oo to fajnie. Nareszcie poprowadzisz normalne życie. – odpowiedziała i zabrała się za nakładanie obiadu. Westchnęłam i pomogłam Holly.

***
Dom wypełnił dzwonek do drzwi.
- Ciociu otworzyyyyyysz? – krzyknęłam i rozczesałam włosy.
- Otworzę! – usłyszałam głos Holly dochodzący z dołu a potem jak wita się z Nelly. Spięłam włosy i zrobiłam lekki make-up. Założyłam na siebie ubrania i chwytając torebkę do ręki zbiegłam na dół. Przywitałam się z Nel i wyszłyśmy do galerii na małe zakupy.
- A może ta? – spytała różowo włosa pokazując  sukienkę, chyba dziesiątą z kolei.
- Dla mnie w każdej wyglądasz super. – powiedziałam i wyciągnęłam jakieś fajne rurki, których brakowało w mojej garderobie.
Do domu wracałyśmy około godziny dziewiątej i o dziwo zdążyło już zrobić się ciemno.
- No pa kochana. – pożegnałam się z Nelly i poszłam w stronę domu do którego miałam jeszcze jakieś dwa i pół kilometra. Spacer w ciemności, zapowiada się wspaniale. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam sms’a od cioci z treścią kiedy będę. Hmmm, szkoda że nie mam kasy i jej nie odpiszę. Włożyłam swojego iPhon’a do torebki i przyspieszyłam kroku. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek.
- No to teraz się zabawimy kochana. – usłyszałam męski głos i gdy chciałam krzyknąć ‘pomocy’ zatkał mi usta dłonią, a potem zawiązał jakąś chustkę pomiędzy moimi ustami. Jedyne co mogłam zrobić to wydawać głuche dźwięki z mojego gardła.
- Nie krzycz tak głośno bo cię jeszcze ktoś usłyszy.- powiedział i wybuchnął głośnym śmiechem. Odwrócił się i poszedł w stronę jakiś drzwi. Chciałam rozwiązać chustkę ale nawet nie wiem kiedy zdążył związać mi ręce. Cholera. Spojrzałam na moje nogi. Tak. Nie związane. Próbowałam wstać i po długich próbach udało mi się. Poszłam w stronę, z której prawdopodobnie przyszłam. Zrobiłam kilka kroków i na skutek mocnego zetknięcia ze ścianą upadłam i walnęłam głową o ziemię. Usłyszałam kroki zmierzające w moim kierunku. No to się doigrałam, masz za swoje pierdolnięta Emily.
- No widzę, że samej to cię zostawić nie można. – powiedział i liną którą przyniósł związał moje nogi. Kurwa. Podniósł mnie i posadził na krześle. Długim grubym sznurem oplótł mnie w talii i przywiązał do krzesła tak mocno, że ledwo co wydychałam i wydychałam powietrze. Pierwszy raz oddychanie sprawiało mi ból. Poczułam jak żołądek wywraca mi się do ‘góry nogami’ i miałam ochotę zwymiotować, ale nie mogłam z powodu chustki w ustach. Usłyszałam oddalające się ode mnie kroki. Wtedy miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Miałam ochotę płakać, krzyczeć i się zabić. Nie wiedziałam co mam zrobić. Potem usłyszałam tylko strzał i nie widziałam już nic. Odpłynęłam.

*Harry’s pov
Rzuciłem pistolet i pobiegłem do Emily. Zbytnio nic nie widziałem, więc wyciągnąłem telefon i przyświeciłem sobie drogę do niej. Zobaczyłem jej sylwetkę przywiązaną do krzesła. Podbiegłam do niej i na początku wyciągnąłem jej szmatę z buzi. Odwiązałem ją od krzesła, a potem rozwiązałem ręce i stopy.
- Emily. – szepnąłem do niej próbując ją zbudzić.
- Emily kochanie obudź się. – powiedziałem i pocałowałem ją w rękę, a potem w policzek. Emily otworzyła oczy i spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
- Harry? Harry co ty tu robisz? – spytała patrząc na mnie. Widziałem w jej oczach ból i rozpacz.
- Nie pytaj tylko chodź. – odpowiedziałem i wstałem. Spojrzałem na nią, ale najwidoczniej ona nie miała zamiaru iść ze mną. Ukucnąłem z powrotem i spojrzałem prosto w jej oczy. Chciałem ją pocałować. Tak bardzo mnie przyciągała, ale to nie jest odpowiednia chwila na takie zachowanie. To było coś w stylu przeleć mnie, a potem zostaw. Zawsze tak robiłem, ale z nią? Nigdy czegoś takiego nie czułem. Kocham ją? Nie to nie to. Zauroczenie? Coś w tym stylu.
Ona jakby czytała w moich myślach. Przysunęła się do mnie.

- Dziękuję. – szepnęła i złączyła nasze usta w krótkim, ale namiętnym pocałunku. Mmmm. Wstałem, wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do jej domu. 


----------------------------------------------------------------
No to rozdział PIĄTY. 
Powiem wam tyle na temat następnego rozdziału. 
Kompletny zwrot akcji. 
No to do następnego <33
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!

3 komentarze: