*Harry’s pov
- Siem Em. – przywitałem się z nią i oparłem o parapet.
- Że co? – spytała i spojrzały na mnie we dwie,
- Em. Mogę tak na ciebie mówić? – spytałem i uśmiechnąłem
się sztucznie.
- Nie. Nie możesz. – odpowiedziała i odwróciła się do mnie
plecami.
- Pff. I tak będę tak mówił, Em. – oznajmiłem i znowu
przeczesałem swoje loki.
- Zamknij się i posłuchaj mnie. Nie będziesz mówił na mnie
Em i koniec. – odpowiedziała wymachując przy tym rękami na wszystkie możliwe
strony.
*Emily’s pov
- Zamknij się i posłuchaj mnie. Nie będziesz mówił na mnie
Em i koniec. Nie będziesz tak mnie nazywał nawet gdy jesteś Harry’m Edward’em
Styles’em. Jeżeli bijesz się z każdym lepszym, pieprzysz każdą lepszą i robisz
jeszcze inne rzeczy to nie znaczy że jesteś wyższy niż wszyscy tu obecni.
Wiesz?! To co robisz robi cię jeszcze gorszym od nas tu zgromadzonych. Skończyłam.
Cześć. – odpowiedziałam i odeszłam od niego jak gdyby nigdy nic. Kurwa, jeszcze sześć lekcji w jednej ławce z
tym debilem. Nie wytrzymam. Tatuaże, kolczyki, dragi i myśli, że jest
lepszy. Gówno prawda.
*Harry’s pov
Co. Ona. Powiedziała? Ooo nie, tak to się ze mną nie robi.
Tak się nie robi z Harry’m Styles’em. Podszedłem do niej i złapałem ją za
nadgarstek.
- Nie będziesz tak do mnie mówiła panno Dickinson. Nie
będziesz. Rozumiesz? – szepnąłem jej do ucha ściskając ją za dłoń.
- Pieprz się. – wyrwała nadgarstek z mojej dłoni i odeszła.
Ot tak. Odwróciłem się i poszedłem do Louis’a.
- Ta laska jest chora jakaś! – krzyknąłem mu prosto w twarz,
a ten złapał mnie za ramiona i potrząsnął mną. Wyrwałem się i poszedłem do
łazienki. Jedno wciągnięcie i jestem bogiem.
***
Wyszedłem z ostatniej lekcji i odetchnąłem z ulgą..
Zobaczyłem Niall’a i od razu do niego podbiegłem podzielić się z nim
informacjami na temat Emily.
- Siema Niall. – przywitałem się z nim.
- Siema, siema. – odpowiedział i wyciągnął z kieszeni
papierosa.
- Poznałem dzisiaj niejaką Emily Dickinson. – powiedziałem wychodząc
z nim z placu szkoły.
- Jak jak? Jak na imię? – spytał podpalając sobie fajka.
- Emily. A co? – spytałem i powtórzyłem czynność
przyjaciela.
- Nic. Wczoraj w sklepie wpadłem na jakąś Emily. Brunetka z
jaśniejszymi końcówkami? – spytał i spojrzał na mnie wsiadając do swojego auta.
- Tak. – odpowiedziałem i ruszyłem do swojego samochodu cały
czas myśląc o niejakiej pannie Dickinson.
-------------------------------------
Podoba się? Co mam zmienić a co jest dobrze?
Przypominam Wam o komentarzach skarbyy :**
Przepraszam, że taki krótki <33
Wybaczycie?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!
przepraszam bardzo a gdzie dla nas dedykacje?<3
OdpowiedzUsuńHahah no nie maa :*
Usuńno jasne ♥
Usuńświetny czekam na next'a
OdpowiedzUsuńjak najszybciej kolejny ; d
OdpowiedzUsuńświetnyyy
OdpowiedzUsuń