piątek, 26 lipca 2013

Chapter 4

*Harry’s pov
- Siem Em. – przywitałem się z nią i oparłem o parapet.
- Że co? – spytała i spojrzały na mnie we dwie,
- Em. Mogę tak na ciebie mówić? – spytałem i uśmiechnąłem się sztucznie.
- Nie. Nie możesz. – odpowiedziała i odwróciła się do mnie plecami.
- Pff. I tak będę tak mówił, Em. – oznajmiłem i znowu przeczesałem swoje loki.
- Zamknij się i posłuchaj mnie. Nie będziesz mówił na mnie Em i koniec. – odpowiedziała wymachując przy tym rękami na wszystkie możliwe strony.

*Emily’s pov
- Zamknij się i posłuchaj mnie. Nie będziesz mówił na mnie Em i koniec. Nie będziesz tak mnie nazywał nawet gdy jesteś Harry’m Edward’em Styles’em. Jeżeli bijesz się z każdym lepszym, pieprzysz każdą lepszą i robisz jeszcze inne rzeczy to nie znaczy że jesteś wyższy niż wszyscy tu obecni. Wiesz?! To co robisz robi cię jeszcze gorszym od nas tu zgromadzonych. Skończyłam. Cześć. – odpowiedziałam i odeszłam od niego jak gdyby nigdy nic. Kurwa, jeszcze sześć lekcji w jednej ławce z tym debilem. Nie wytrzymam. Tatuaże, kolczyki, dragi i myśli, że jest lepszy. Gówno prawda.

*Harry’s pov
Co. Ona. Powiedziała? Ooo nie, tak to się ze mną nie robi. Tak się nie robi z Harry’m Styles’em. Podszedłem do niej i złapałem ją za nadgarstek.
- Nie będziesz tak do mnie mówiła panno Dickinson. Nie będziesz. Rozumiesz? – szepnąłem jej do ucha ściskając ją za dłoń.
- Pieprz się. – wyrwała nadgarstek z mojej dłoni i odeszła. Ot tak. Odwróciłem się i poszedłem do Louis’a.
- Ta laska jest chora jakaś! – krzyknąłem mu prosto w twarz, a ten złapał mnie za ramiona i potrząsnął mną. Wyrwałem się i poszedłem do łazienki. Jedno wciągnięcie i jestem bogiem.

***
Wyszedłem z ostatniej lekcji i odetchnąłem z ulgą.. Zobaczyłem Niall’a i od razu do niego podbiegłem podzielić się z nim informacjami na temat Emily.
- Siema Niall. – przywitałem się z nim.
- Siema, siema. – odpowiedział i wyciągnął z kieszeni papierosa.
- Poznałem dzisiaj niejaką Emily Dickinson. – powiedziałem wychodząc z nim z placu szkoły.
- Jak jak? Jak na imię? – spytał podpalając sobie fajka.
- Emily. A co? – spytałem i powtórzyłem czynność przyjaciela.
- Nic. Wczoraj w sklepie wpadłem na jakąś Emily. Brunetka z jaśniejszymi końcówkami? – spytał i spojrzał na mnie wsiadając do swojego auta.

- Tak. – odpowiedziałem i ruszyłem do swojego samochodu cały czas myśląc o niejakiej pannie Dickinson. 
-------------------------------------
Podoba się? Co mam zmienić a co jest dobrze? 
Przypominam Wam o komentarzach skarbyy :**
Przepraszam, że taki krótki <33 
Wybaczycie?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!

6 komentarzy: