Biegłam nieznanymi mi uliczkami Londynu. Wpadłam w kałuże i
dopiero wtedy przypomniało mi się, że buty trzymam w ręku. Włożyłam je na i tak
już mokre stopy i usiadłam na ławce w jakimś parku. Wzięłam kilka głębokich
wdechów i gdy zobaczyłam biegnącego mężczyznę, ruszyłam wywalając się przy tym
z hukiem. Ja to zawsze muszę coś
spierdolić. Wybiegłam z parku i poczułam na sobie zimne krople deszczu. Jeszcze tego brakowało. Związałam włosy
w niesfornego koka i biegłam dalej. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Kurwa! Co jest?! – krzyknął. Wtedy to się przestraszyłam.
Nie dość że goni mnie jakiś chory koleś, to jeszcze teraz ten ćpun.
- Nic .. Przepra .. szam. – wysapałam i chciałam się
odwrócić, ale ten złapał mnie za nadgarstek. Cholera. No to jestem w dupie.
- Emily? – spytał. Że
co? Ze strachu pokiwałam tylko głową. Było ciemno więc raczej nic nie
widział.
- Czemu biegniesz? Wracaj do domu. Chora będziesz. – Pfff. I że on się o mnie martwi?
- Nie będę. – wyplułam i wyrwałam rękę z jego wielkiej
dłoni, a przynajmniej próbowałam.
- Czemu. Biegniesz. Hmm?? – powiedział i spojrzał mi prosto
w oczy, a ja odwróciłam wzrok szukając jakiegoś punktu zaczepienia.
- Emily. Co jest? Powiedz. – Nie no uległam.
- Właśnie nie wiem do końca o co chodzi. Weszłam do domu, a
tam zastałam jakiś trzech kolesi którzy trzymali moją ciocię, a ta kazała mi
uciekać. Więc uciekłam. – oznajmiłam i zaczesałam grzywkę do tyłu, z której
ciekły litry wody.
- Kurwa. Podaj mi adres! – krzyknął, a ja mu podałam ulicę i
numer domu. Ja pieprze. Po co?!
Odwróciłam się, a ten złapał mnie za ramię i odwrócił twarzą do siebie. Nasze
twarze dzieliła niebezpieczna odległość.
- Co? – spytałam i spojrzałam w jego zielone oczy. Przysunął
się do mnie i nasze usta dzieliły tylko milimetry. Złączył swoje wargi z moimi
ustami i puścił mnie, a sam odwrócił się i pobiegł w stronę domu mojej cioci.
- Lou! Niall! Zaopiekujcie się nią!! – krzyknął i zniknął za
drzewami.
***
Weszłam z chłopakami do ich domu i dopiero wtedy zobaczyłam
ich twarze.
- Louis. – przywitał się ze mną brunet i wyciągnął rękę ku
mnie. Uścisnęłam jego dłoń i ściągnęłam bluzę wieszając ją na wieszaku w
przedpokoju.
- Hej . Niall? – spytałam patrząc na blondyna, którego
spotkałam dzień a może dwa? wcześniej.
- Tak, tak. Hej Emily. – powiedział i ruszył do salonu, a ja
z Louis’em za nim.
- To wy się znacie? – spytał latając po mnie wzrokiem góra
dół.
- Tak, to znaczy nie, to znaczy … nieważne. Wpadł na mnie w
sklepie. – powiedziałam przewracając oczami.
- Aha no to nieźle. – prychnął i usiadł na fotelu wypijając
piwo mulata.
- Siema chłopaki. – usłyszałam za sobą znajomy mi damski
głos. Odwróciłam się i ujrzałam tam sylwetkę nie kogo innego jak Eve.
- Emm .. hej? – przywitałam się z nią niepewnie, a ta
ominęła mnie i podeszła do chłopaka z ciemną karnacją.
- Oo, a tak w ogóle to jest Zayn, a to Eve. – przedstawił
nas sobie Lou i dalej sączył alkohol. Ja dalej stałam za kanapą na której
usiadł Niall, oparta o oparcie. Kurwa,
nogi mnie bolą. Siądę. Może mnie nie zabiją. Usiadłam obok blondyna i
uśmiechnęłam się do niego ciepło, a ten odpowiedział mi tym samym.
*Harry’s pov.
Wpadłem do jej domu i podbiegłem do pierwszego mężczyzny
który trzymał ciocię Emily.
- Puść ją albo pożałujesz. – syknąłem patrząc na tą zmarnowaną
kobietę, która ledwo co oddychała.
- Chyba kpisz. – koleś zaśmiał się głośno patrząc na mnie
tymi swoimi obleśnymi oczyskami.
- Hmm… doprawdy? Coś mi się nie wydaje. – wyplułem to z
jadem w głosie, a po chwili moja pięść była na jego twarzy. Hmm… twarzy? Chyba mordzie. Położyłem go
na łopatki i usiadłem na jego biodrach. Zacząłem obkładać to pięściami po
wszystkich częściach ciała. Podniosłem się i gdy byłem pewny, że się nie
podniesie kopnąłem go w żebra, a ten zwinął się tylko z bólu.
- Nic pani nie jest? – spytałem podnosząc kobietę z ziemi.
- Uwa … - zaczęła, ale nie dokończyła po tym jak dostałem w
głowę czymś twardym.
- Teraz ja zrobię to samo z tobą co ty z tamtym. – pokazał
palcem na nieprzytomnego kolesia, którego przed sekundą pobiłem. Po chwili
wizja mi się zamazała i czułem tylko ból w klatce piersiowej. Usłyszałem kroki,
więc otworzyłem oczy i zauważyłem faceta stojącego do mnie tyłem. Pierwsza zasada: nie odkręcaj się tyłem to
wroga. Skorzystałem z okazji i cicho podniosłem się z podłogi. Wziąłem do
ręki coś ciężkiego nawet nie wiem co to
jest i uderzyłem go w tył głowy. Spojrzałem na to coś w ręce i dopiero
wtedy się skapnąłem że to był łom. Skąd
on się tu do cholery wziął? Facet przewalił się na ziemię, spojrzałem na
niego i ukucnąłem. Sprawdziłem puls. Cholera.
Zabiłem dziada.
- Nie żyje? – spytała kobieta ochrypłym głosem z lekką
paniką w głosie. Pokiwałem twierdząco głową i spojrzałem na jej reakcję. Nic. To się nazywa zero współczucia. Zresztą też
mu nie współczuję, ale ja go ZABIŁEM.
- Pomogę Ci ukryć jego ciało jak chcesz. – oznajmiła z
obojętnością w głosie.
- Nie, nie dziękuję. Poradzę sobie. Sprzątnę ich dwóch. –
odpowiedziałem biorąc kolesia którego przed chwilą zabiłem przez ramię i
poszedłem do samochodu. Rozejrzałem się i wsadziłem go do bagażnika. Poszedłem
po drugiego i gdy sprawdziłem czy żyje i okazało się że jednak nie zrobiłem z
nim to samo.
***
Gdy pomogłem już Holly i posprzątałem jej dom po całym
zdarzeniu ruszyłem do swojego mieszkanka. Przystałem na podjeździe i wyszedłem
z auta. Pokierowałem się w stronę drzwi i wślizgnąłem się do środka.
- Siema chłopcy! – krzyknąłem przekraczając próg domu.
Usłyszałem kilka cichych powitań i gdy wieszałem swój płaszcz, zza futryny
wyjrzała Emily.
- Jestem. – powiedziałem cicho i ściągnąłem buty.
- No to dobrze. Jak ciocia? – spytała opierając się o
ścianę.
- Emm .. to była twoja ciocia? – spytałem przeczesując
palcami swoje loki. Spojrzałem na nią ze zdziwieniem, a potem podszedłem do
niej. No tak przecież mi mówiła, że oni trzymają jej ciocię. Ale ze mnie głupek.
- Dobrze się czuje. Poszła spać. Dała mi kluczyki zapasowe
abym ci przekazał bo się zamknęła w domu. – powiedziałem i wziąłem ją lekko za
rękę, a ta powoli ją wyciągnęła z mojej dłoni.
- Dziękuję ci bardzo za wszystko, ale chyba się muszę
zbierać. – oznajmiła schylając się po swoje buty.
- Nie ma za co. Nigdzie nie idziesz. Powiedziałem twojej
cioci, że prześpisz się u mnie. – oznajmiłem z szerokim uśmiechem i pociągnąłem
ją za sobą na górę. Za sobą usłyszałem piski i krzyki chłopaków typu: ‘dobrej
nocy!’ ; ‘zmień łóżko, bo jest trochę twarde jak na tę noc!’. Emily wybuchła
głośnym śmiechem i pokazała im środkowy palec, wypinając przy tym język.
- Uu od tej strony to cię nie znałem. – powiedziałem i
puściłem jej oczko.
- No to poznałeś. – oznajmiła i ruszyła do przodu po
schodach. Zaczepiła o ostatni schodek i znowu zaczęła się śmiać, a ja z nią.
- Zapraszam w moje skromne progi. – otworzyłem drzwi do
swojej sypialni zapraszając ją gestem ręki do środka.
- Dziękuję. – powiedziała i weszła do środka.
- Ej Emily. Może chcesz wziąć prysznic, bo wiesz jesteś
trochę mokra. – powiedziałem drapiąc się po głowie.
- Nie mam ubrań. Chyba, że Holly dała ci jakieś. –
powiedziała siadając na plastikowym krześle.
- Nie. Nie dała. Dlaczego usiadłaś na tym twardym krzesełku?
– spytałem podchodząc do swojej garderoby.
- Bo z tego wodę zetrzesz z pościeli czy z dywanu nie. –
odpowiedziała przyglądając mi się uważnie. Wyciągnąłem z niej najmniejsze
spodenki jakie miałem i swoją białą koszulkę. Podałem rzeczy Emily i
uśmiechnąłem się do niej.
- Tam jest łazienka. – pokazałem palcem za drzwi, a ona
śledziła uważnie każdy mój ruch. Spojrzała na ubrania trzymane na dłoni, a
potem na mnie. Podniosła jedną brew i prychnęła.
- Hmm … no dziękuję. – oznajmiła powstrzymując przy tym
śmiech.
- Drzwi na wproś jak wychodzisz. – oznajmiłem pomijając jej
słowa. Wstała i poszła do łazienki ogarnąć się trochę. Zszedłem na dół żeby
zrobić coś do jedzenia. Na pewno jest
głodna.
- Uuuuuuu. Szybki numerek? – sypnął bez namysłu Zayn i razem
z Eve wybuchnęli śmiechem, a reszta im zawtórowała. Pokazałem im środkowy palec
i powtarzając gest brunetki, wypiąłem im język.
- Zobacz, nawet robi to co ona. Pff. – syknął Louis cały
czas na mnie patrząc.
- Teraz to nie żyjesz! – krzyknąłem i podbiegłem do Lou.
Zwaliłem go z kanapy na podłogę, a chwilę potem leżał już pode mną. Trzepnąłem
go lekko po twarzy, a ten wrzasnął na cały dom i wszyscy parsknęliśmy śmiechem.
- Haaaaaryyyyyyyyyy!!! – usłyszałem głos Emily dochodzący z
góry. Podniosłem się i podałem Louisowi dłoń, pomagając mu wstać. Pobiegłem na
górę omijając co trzeci schodek i wpadłem do pokoju. Zobaczyłem dziewczynę jak
stała na łóżku w moich ubraniach i wpatrywała się w jakiś punkt na podłodze
przy mojej garderobie.
- Co jest? – spytałem patrząc tam gdzie ona. Albo jestem ślepy, albo na serio tam nic nie
ma.
- Pająk. – pisnęła i spojrzała na mnie. – No rusz się i go
zabij! – wrzasnęła na cały głos. Ściągnąłem buta i rzuciłem nim w małe
zwierzątko, nie trafiając.
- Aaaaaaaaaaa!! – Emily zaczęła piszczeć, a ja podbiegłem do
niego i trzepnąłem go butem.
- Zabity. – powiedziałem wyszczerzając się. Spojrzałem na
dziewczynę, a ta zeszła z łóżka i podeszła do lusterka w celu poprawienia
włosów. Wziąłem pająka za jedną z jego długich nóżek i podszedłem do
nastolatki. Ona tylko się do mnie uśmiechnęła widząc moje odbicie w lustrze.
- Dziękuję. – oznajmiła i przypięła spinkę na swoje włosy, a
ja nadal tłumiłem w sobie śmiech.
- Ej. Odwróć się. – powiedziałem i w tym czasie gdy ona
odkręcała się ku mnie, podniosłem pająka do góry.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaa! – zaczęła piszczeć i wyminęła mnie
wybiegając z mojego pokoju.
*Emily’s pov
Obejrzałam się czy za mną nie biegnie. No nie. Przyspieszyłam i skręciłam wprost na schody. Zbiegałam z
nich omijając co któryś stopień z kolei, a Harry nadal za mną biegł.
- Haryyy! Weż go ode mnieeee! – piszczałam nadal biegnąc.
Wszyscy wyszli na korytarz i patrzyli na nas jak na jakiś debili ze szpitala
psychiatrycznego. Biegłam wzdłuż kuchni, obejrzałam się i przystałam upewniając
się, że chłopaka za mną nie ma. Postawiłam krok przed siebie i nagle Harry
wyskoczył zza ściany trzymając tego ohydnego ‘stwora’ w dłoni. Znowu zaczęłam
piszczeć a chłopaki razem z Eve zaczęli się śmiać w niebo głosy. Biegłam przed
siebie, gdy ledwo przede mną wyskoczył blondyn z otwartymi ramionami. Biegłam
za szybko aby w ostatniej chwili zahamować i wpadłam wprost w jego ręce, a on
zamknął je na moich plecach. Popatrzyłam na niego i obje zaczęliśmy się śmiać.
*Harry’s pov
Albo on ją w tej
chwili puści, albo zaraz będzie leżał i zwijał się z bólu. Wyrzuciłem
pająka przed siebie i podszedłem do Niall’a stojącego z Emily.
- No dobra już koniec tego. Niall puść ją. Chodź dziewczyno
coś zjesz, bo pewnie jesteś strasznie głodna. – oznajmiłem i wyciągnąłem ją z
jego ramion. Weszliśmy do kuchni, a gdy upewniłem się że nikt tu nie stoi
usiadłem obok dziewczyny na krześle.
- No to na co masz ochotę? – spytałem cały czas ją
obserwując. Emily poniosła głowę i myśląc na co ma ochotę, przymrużyła oczy.
- Hmmm … NA CIEBIE!! – krzyknęła wskakując na mnie i całując
zachłannie. Nie powiem podoba mi się to. Usłyszałem
szeptanie, a potem wszyscy zaczęli klaskać. Emily zeszła ze mnie i spojrzała na
nich.
- A wy co?! Nudzi Wam się? Już do salonu. Won!! – krzyknęła
i zaczęła się śmiać, a reszta poszła do salonu.
- A tak na serio to zjadłabym jajecznicę. – powiedziała
podchodząc do mnie. – Tylko szybko. – szepnęła mi do ucha i usiadła na blacie.
- Smacznego. – powiedziałem stawiając obok niej talerz z
jajecznicą.
- A dziękuję, dziękuję. – odpowiedziała i zaczęła jeść
przygotowane przeze mnie danie. – Takiej pysznej jajecznicy to ja jeszcze nie
jadłam. – oznajmiła połykając pierwszy kęs.
- Chcesz coś do picia? – spytałem cały czas uważnie się jej
przyglądając.
- Wody poproszę. – powiedziała i gdy postawiłem obok talerza
szklankę wody, ta się do mnie uśmiechnęła. Wtedy zauważyłem jej słodkie
dołeczki w kącikach ust. Studiowałem każdy, nawet najmniejszy szczegół jej
idealnej cery. Włosy upięte w koczek dodawały jej uroku, a te oczy. Ahh… Jaka ona jest cudowna. Nie mogłem
się jej oprzeć i po prostu złożyłem krótkiego całusa na jej policzku. Ona
spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Dziękuję. Było pyszne. – powiedziała i jednym tchem wypiła
całą zawartość wysokiej szklanki.
- Polecam się na przyszłość. - odpowiedziałem i odstawiłem naczynia
do zmywarki. Podszedłem do dziewczyny i oplotłem jej talię, gdy ta szła w kierunku
salonu.
- Harry. Nie jesteśmy parą. Więc lepiej by było gdybyś wziął
tą rękę z mojej talii. Proszę? – oznajmiła, a ja sztucznie się uśmiechając
cofnąłem ramię z jej ciała.
***
Dom wypełnił dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę. – oznajmiłem i wstałem z kanapy. Swoje kroki
skierowałem w stronę frontowych drzwi. Nacisnąłem klamkę i otworzyłem drewnianą
powłokę.
- Hej Harruś! – krzyknęła długonoga blondynka stojąca w
progu mojego domu. No to mam przerąbane.
Brawo Harry, popierdoleńcu.
----------------------------------------------------
No to jest SIÓDMY!! :D
I jak podoba się? Jak myślicie kim jest ta blondynka zawitająca w domu Harry'ego i reszty?
Piszcie jeśli coś Wam isę nie podoba, postaram się to zmienić.
Ten jest trochę długi, bo się rozpisałam troszkuu :)
Ale myśle że isę cieszycie :>
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!
Super jest :)
OdpowiedzUsuńWspaniały czekam na 8 !!
OdpowiedzUsuńJula
23 yr old Social Worker Alia Cooksey, hailing from Alexandria enjoys watching movies like Outsiders (Ceddo) and Web surfing. Took a trip to Ironbridge Gorge and drives a LeMans. katalog
OdpowiedzUsuń