środa, 14 sierpnia 2013

Chapter 10

Obudziłam się i do ręki wzięłam swojego białego iPhon’a. 10:30. Dziś sobota więc pośpię sobie dłużej. Przekręciłam się na drugi bok i aż podskoczyłam na łóżku. Obok mnie leżał Niall. Czy my…? Czekaj, czekaj. Spojrzałam na jego twarz i aż odetchnęłam z ulgą. Nie my nic nie. Prychnęłam i odwróciłam się do niego plecami. Zamknęłam oczy i poczułam jak materac ugina się pode mną. Blondyn daje o sobie znać.
- Kurwa nawet w dzień wolny nie można sobie pospać dłużej. – syknęłam i gdy ściągając z siebie koc całą siłą, ten wylądował na drugim końcu pokoju. Spojrzałam na farbowanego i uśmiechnęłam się pod nosem. Jemu nic nie przeszkodzi w oglądaniu tych jednorożców. Podeszłam do okna i rozsunęłam rolety. Każdy milimetr sześcienny pomieszczenia wypełniły promienie londyńskiego rannego słońca. Rozciągnęłam swoje mięśnie i podeszłam do garderoby. Ojej Emily mogłabyś się trochę ogarnąć i nie straszyć ludzi. Pomyślałam widząc swoje odbicie w lustrze. Wyciągnęłam z niej jasne, kremowe rurki, czarny t-shirt z napisem 'OH SHIT It'S MONADY’ i do tego białe
convers’y. Zeszłam na dół i gdy upewniłam się, że Holly jest już w pracy, zabrałam się za robienie śniadanie dla mnie i blondyna. Zrobiłam kilka kanapek z serem i szynką i pobiegłam na górę po chłopaka. Spał tak słodko, że odechciało mi się go budzić. No ale musiałam przecież nie będzie siedział u mnie przez cały Boży dzień. Podeszłam do łóżka i ukucnęłam.
- Niall, wstawaj. – powiedziałam cichym głosem przeczesując jego śliczne blond włoski.
- Mhm, już Zayn wstaję. – powiedział pod nosem i przekręcił się w drugą stronę. Pacnęłam się w czoło i położyłam się obok chłopaka na łóżku.
- Niall. Wstawaj. – powiedziałam już trochę głośniej.
- No już, Zayn proszę cię wyjdź. Ja chcę spać. – On ma coś z głową. SERIO. Oznajmił i ukrył głowę pod poduszką przyciskając ją mocno.
- Niall, do cholery. Kanapki na stole, herbata wystygnie! – krzyknęłam i zwaliłam go z mojego łóżka.
- Ja pierdolę. – syknął pod nosem i podniósł się z podłogi. Spojrzał na mnie zaskoczony.
- Yyy dlaczego..? Nie jesteś Zayn’em? – spytał drapiąc się po głowie.
- Nie, nie jestem Zayn’em i nie mam zamiaru nim być. – odparłam i zaczęłam poprawiać pościel. Chłopak stał tak dłuższą chwilę i gdy ruszyłam do kuchni ten poszedł za mną.
- Smacznego. – powiedziałam i zabrałam się za pałaszowanie kanapek.
***
- No pa, Niall. – pożegnałam się z blondynem i oderwałam się od niego.
- Do jutra? – spytał z miną słodkiego małego szczeniaczka.
- Maybe. – uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam w policzek. – Jak dojdziesz do domu to napisz. – oznajmiłam i pomachałam mu na pożegnanie. Zamknęłam drzwi i wyciągnęłam z kieszeni swojego iPhon’a. Jedna wiadomość. ‘Wiesz, że musiałaś mnie od razu nazywać niedojebaną gnidą. ;) Harry xx’  Prychnęłam i zaczęłam pisać. ‘ No wiesz, a ty nie musiałeś od razu mnie walić w policzek. -,- Emily xx’  Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Przejechałam palcem po ekranie i odczytałam:
*‘Ja działałem pod wpływem emocji, a ty robiłaś to świadomie. Harry xx’
*‘A czy przespanie się z Anabeth to też było robione pod wpływem emocji? Emily xx’
*‘Mówiłem Ci, że się z nią nie PRZESPAŁEM!!. Harry xx’
*‘Hmmm.. doprawdy? A chcesz wiedzieć jakiego sms’a wysłałeś? Emily xx’
*‘Wiem jakiego. Wysłała go Ana. Harry xx’
*‘Dobra już nie zwalaj na nią. Zresztą gówno mnie obchodzi co z nią robiłeś, a czego nie. *Mam cię w dupie. I nie pisz do mnie. Nara. Emily xx’
Co chwila przychodziły mi sms’y od tego gnojka, ale usuwałam każdy przychodzący. Dawno nie widziałam się z Nelly. Zadzwonię do niej.
*ROZMOWA*
- Hej Nell, możesz rozmawiać?
- Tak mogę. Coś się stało? – spytała zaniepokojona.
- Nie noc, tylko dzwonię do ciebie bo dawno cię nie widziałam. Jakoś przed wczoraj i chciałam się spotkać masz czas? – spytałam z wielkim bananem na twarzy.
- Jasne. To za godzinę u ciebie? – spytała rozentuzjazmowana.
- Okej. Czekam. Buźka. – rozłączyłam się i pobiegłam na górę poprawić swój wygląd.
***
W domu rozległ się dźwięk dzwonka. To Nelly.
- Idę! – krzyknęłam zbiegając ze schodów i trzymając w buzi wsuwkę.
- Hejka kochana. – powiedziała Nell od razu na wejściu.
- Hej, hej. Chodź ja jeszcze się przebiorę. – oznajmiłam wchodząc z powrotem na górę.
- Jej dziewczyno ty jeszcze nie ogarnięta? – spytała fioletowłosa.
- Oj siedź i nie marudź. Lepiej pomóż mi się w coś ubrać. – odparłam otwierając drzwiczki od garderoby.
- Bosz, tylko nie mów, że nie masz się w co ubrać. – oznajmiła i zaczęłyśmy się śmiać. Założyłam na siebie białą bokserkę, a do tego koronkową spódniczkę w kwieciste wzory i czarną skórzaną kurteczkę. Na nogi włożyłam niskie koturny, chwyciłam torebkę i wyszłyśmy z domu w świetnych nastrojach.
- To co? Kawka w Starbucksie? – spytałam pomijając jej pytanie jak z Harry’m.
- Emm … jasne. – odpowiedziała z udawanym uśmiechem na twarzy i weszłyśmy do knajpki po jakąś kawę.
Zajęłam miejsce przy stole i czekałam aż Nell przyniesie nam kubeczki z kawą.
- Jestem. – oznajmiła i zajęła miejsce naprzeciw mnie. Podziękowałam i dalszą część naszego spotkania siedzieliśmy w Starbucksie na rozmawianiu o różnych rzeczach.

*Harry’s pov.              *dwa dni później*
Wstałem i chwyciłem do ręki telefon. No super mam pięć minut na ogarnięcie się i dotarcie do szkoły. Ja pierdole. Bym nie poszedł, ale to jest okazja na porozmawianie z Emily. Zrzuciłem z siebie kołdrę i wolnym krokiem podszedłem do szafy. Zarzuciłem na ramie ciemne rurki, dużą koszulkę z nadrukiem „Fuck”, bieliznę i ruszyłem do łazienki.
Podczas gdy ciepłe kropelki otulały każdy milimetr mojego ciała, cały czas myślałem o brunetce z dołeczkami w policzkach. W głowie miałem jeden obraz. Emily z szerokim uśmiechem. Nie mogłem przestać o niej myśleć. Cały czas siedziała w mojej głowie.
Z moich przemyśleń wyrwał mnie trzask drzwi uderzających o ścianę. Spojrzałem w tamtą stronę i ujrzałem Niall’a. Ja pieprze tylko tego czegoś tu brakowało.  
- Czego tu? – warknąłem z jadem w głosie cały czas a niego patrząc.
 - Gówno. – wyszedł, zamykając za sobą drewnianą powłokę. Gówniarz. Wyszedłem spod prysznica i wytarłem swoje całe ciało. Założyłem na siebie ubrania i zszedłem na dół. Zjadłem kanapkę i zakładając buty wyruszyłem w drogę do dżungli.
***
- Siema lamusy. – powiedziałem wchodząc do sali od biologii. Nauczycielka stała przy tablicy zawzięcie coś notując.
- Mówi się dzień dobry. – jakaż ona mądra. Pffff, ledwo wszedłem a już mam ochotę stąd spierdolić.
- Dzień dobry to ja mówię do normalnych ludzi. – syknąłem podążając do ławki znajdującej się w rogu. Zauważyłem, że Emily nie ma miejscu na którym zawsze siedziała, czyli ze mną. Usiadłem na krześle i rozejrzałem się po całej klasie. Nie ma. To po kiego chuja tu przyszedłem. Spontanicznie, wewnętrzną stroną dłoni pacnąłem się w czoło, a wszystkie oczy w klasie zwróciły wzrok na mnie. Nawet ‘szanowna’ pani Blake spojrzała spod tych swoich okularków.
- Tam jest tablica. – oznajmiłem i zawiązałem ręce na klatce piersiowej. Usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Odruchowo spojrzałem w tamtą stronę, a zza framugi wyłoniła się postać nie kogo innego jak Emily.
- No, no. Kogo my tu mamy? Panna Dickinson postanowiła zawitać w naszej szkole. – moje kąciki ust mimowolnie uniosły się ku górze.
- Dzień dobry pani Blake. – przywitała się i ruszyła do ławki. Nauczycielka odchrząknęła i wypowiedziała nazwisko brunetki. Dziewczyna przystała i odkręciła się w jej stronę.
- Przed dwiema minutami do klasy wparował niejaki pan Styles, a teraz Ty. Czy to ma jakiś związek? Odpowiesz mi na moje pytanie? – spytała, stojąc z zawiązanymi rękoma pod jej tym obwisłym biustem. Ohyda.
- N… - zaczęła ale ją wyprzedziłem.
- No oczywiście. Po takiej nocy? To nie ma co się dziwić. No nie maleńka? – uśmiechnąłem się do dziewczyny która stała już twarzą do mnie i tyłem do nauczycielki.
- Zamknij się już. Okej? – jaka ona ostra, lubię takie.  
- Wiesz, jeszcze do rana miałem orgazm bo tym seksie kochanieńka. – powiedziałem i oblizałem swoje usta, cały czas na nią patrząc.
- Nie obchodzi mnie co wy robiliście w nocy. Emily siadaj na swoje miejsce i się już nie odzywaj. – nauczycielka była wściekła, a klasa pękała ze śmiechu. Emily usiadła w ławce na drugim końcu klasy.
- A ty nie? – spytałem cały czas na nią patrząc.
- Morda w piach i kiełkuj chuju. – syknęła i skrzyżowała ręce na piersi. No takiej Emily to się nie spodziewałem.

*Emily’s pov
Co to za zmiana? Nie mam zamiaru być już grzeczną dziewczynką, a w szczególności do Harry’ego. Nauczycielka odwróciła się do mnie i spojrzała jakby miała mnie zaraz zabić.
- Panno Dickinson. Tego to się po tobie nie spodziewałam. Nie dość, że spóźniłaś się na lekcję, to jeszcze używasz takich słów przy nauczycielu. – prawie, że wrzasnęła, a potem poprawiła sobie okulary, które spadły z tej złości.
- Oj złość piękności szkodzi. – oznajmiłam odkładając torbę na podłogę obok ławki.
- Tu nie ma co ratować. – usłyszałam męski i wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem, a pani Blake stała pod tablicą cała czerwona ze złości.
- Dickinson i Styles. Kara i do tego jedynka! – wrzasnęła. Spojrzałam na Harry’ego, a ten siedział z szerokim, zadziornym uśmiechem na twarzy. Z tym którym tak kochałam. Prychnęłam i odwróciłam wzrok i wlepiłam go w krajobraz za oknem. Przypomniało mi się wczorajsze spotkanie z Nell. Rozejrzałam się po klasie, ale najwidoczniej nie przyszła do szkoły.
Klasę wypełnił dzwonek zakończenia lekcji. Uff, wkońcu. Chwyciłam torbę, zawiesiłam na ramię i szybkim krokiem wyszłam na korytarz przepełniony dzikusami. Podeszłam do okna i usiadłam na parapecie. Wsadziłam słuchawki w uszy i zatopiłam się w słowach piosenki. Mój spokój nie trwał długo. Poczułam czyjś oddech na swoim ramieniu. Powoli podniosłam powieki i ujrzałam Harry’ego. Fuck.
- Chcesz coś? – spytałam wsłuchując się w muzykę, cały czas wpatrując się w jakiś punkt daleko przede mną. Bez odpowiedzi.
- Chciałeś coś? – powtórzyłam. Nic. No przecież. Pacnęłam się w czoło i zrozumiałam, że przecież nic nie usłyszę gdy w uszach mam słuchawki, a muzyka pogłośniona na full.
- Słucham. – powiedziałam, ale teraz już bez muzyki w uszach.
- Przeprosić. – szepnął mi do ucha, a po plecach przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Reakcja na jego kojący głos.
- Za co? Kurwa za co? Wiesz, że mnie nie obchodzi co robiłeś z tą dziunią! – krzyknęłam. Ale ej, za co on przeprasza? ‘Facepalm’
- Ej nie za to przepraszam. Bo tak w ogóle nie mam za co, bo nic nie zrobiłem. Rozumiesz? N-I-C. A przepraszam Cię za ten policzek. – oznajmił i przybliżył swoje usta do mojego polika, w którego ostatnio dostałam. Zasłoniłam go dłonią, a skutkiem było zetknięcie warg loczka z moją dłonią.
- Tego to ci nie wybaczę. – szepnęłam, zeskoczyłam z parapetu i pokierowałam się w stronę mojej klasy.  

*Harry’s pov
Kurwa. Walnąłem pięścią w parapet i zszedłem z parapetu. Chodziłem w tę i we w tę, co chwila poprawiając swoje włosy. Poszedłem za Emily spróbować załagodzić jakoś zaistniałą sytuację. Chwyciłem ją lekko za biodra i podbródek położyłem na jej ramieniu.
- Przepraszam kochana. Nie chciałem. Działałem pod wpływem emocji. Naprawdę nie chciałem. Wybacz. Proszę.  – szepnąłem jej do ucha, a ta odkręciła się do mnie przodem i lekko mnie od siebie odepchnęła.
- Nie. Nie wybaczę Ci. To jest moje ostatnie zdanie. – oznajmiła i wyminęła mnie.

- Wiesz co?! Wal się! – krzyknąłem za nią i w odpowiedzi zobaczyłem jej środkowy palec nad głową. Walnąłem pięścią w ścianę i wyszedłem ze szkoły.
***
- Siema John. Masz jakieś zlecenie? – spytałem zaraz po usłyszeniu głosu Johna po drugiej stronie telefonu.
- Mam. Wpadaj. – usłyszałem pikanie zakończonej rozmowy. Wsadziłem telefon do kieszeni i z piskiem opon ruszyłem w stronę biura Johna.
Przystanąłem na parkingu i ruszyłem w stronę wielkich wejściowych drzwi. Przywitałem się z ochroniarzami i wszedłem do środka.
- Siema. Kto następny? – spytałem od razu na wejściu.
- Wyjątkowe zlecenie. Specjalnie dla Ciebie. Dziewczyna. – usiadłem na skórzanym obrotowym krześle, a on oznajmił mi z szerokim bananem na twarzy.
- Uuuuu. To dla mnie. Biorę to. – powiedziałem i oparłem się wygodnie.
- No to tak. Rodzice dziewczyny byli nadziani, ale pożyczyli ode mnie sporą kaskę. Nie oddali ani grosza i po prostu najnormalniej w świecie zginęli, a teraz trzeba sprzątnąć albo młodą albo jej ciotkę u której mieszka. – nie zdawałem sobie sprawy o kim mowa.
- No to teraz dawaj zdjęcie. – oznajmiłem. John wyciągnął z szuflady kopertę i zaczął szukać zdjęcia.

- Oto ona. – powiedział i położył przede mną zdjęcie. To co na nim zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwana. 
------------------------------------------------------------------------------
Elo, elo. Trzy dwa zero. 
Tam da da daaaaam. Jest i chapter DZIESIĄTY. 
Nie wiem czy cieszycie się czy nie z rozdziałów, bo nie komentujecie. Ale proszę.
Albo wypełnij 'ankietę' albo dodaj komentarz. Dla mnie to dużo dla Ciebie minutka? dwie?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!!!

3 komentarze:

  1. BosZzz ale akcja dawaj mi tu szybko nexta !! Boskie lubie takie opowiadania :3

    Jula xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jest czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Robi się ciekawie .. czekam na next'a ....

    OdpowiedzUsuń