sobota, 10 sierpnia 2013

Chapter 9

*Emily’s pov
Nic nie mogło nam zepsuć tej chwili.
Po chwili jego wargi oderwały się od moich ust. No nie. Musi to kończyć?
- Niall… - szepnęłam i otworzyłam oczy. To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Niall leżał na ziemi, a nad nim stał Harry? Jest Harry, jest źle. Słyszałam jak chłopak coś krzyczy do Niall’a ale byłam zbyt zszokowana aby cokolwiek usłyszeć. W moich oczach momentalnie pojawiły się szklanki łez. Zobaczyłam jak stojący nad nim Harry, kopie go w brzuch, to obkłada pięściami jego twarz. Zmniejszyłam odległość między mną a Harry’m i zaczęłam płakać. Złapałam go za ramię i gdy nie reagował ściskałam coraz mocniej. Nie mogłam wydobyć z siebie ani słowa. W środku poczułam że to chyba jednak bardziej zależy mi na blondynie, niż na Harry’m. Zresztą tak jak loczkowi na Anabeth niż na mnie. Wkońcu się z nią przespał, a ja tylko całowałam się z Niall’em.
- Odejdź Emily albo z tobą zrobię to samo. – syknął chłopak dalej bijąc blondyna.
- Harry przestań! – WOW! Krzyczę! Sekundę później poczułam ból na lewej stronie twarzy i zobaczyłam nad sobą zdenerwowanego Harry’ego zaciskającego pięści.
- Mó… - zaczął, ale przewał mu Niall, łapiący go za szyję.
- Mnie Ci daruję, ale Emily nie sukinsynu. – syknął mu do ucha i obrócił ku sobie. Kopnął go w brzuch i zaczął się śmiać. Wytarłam łzy i wstałam z chodnika. Podeszłam do Niall’a i pocałowałam go prosto w usta. W buzi miałam trochę krwi bo tym pocałunku. Oblizałam się i odkręciłam w stronę Harry’ego.
- No to pa nie dojebana gnido. – splunęłam na niego i chwyciłam blondyna za rękę ruszając w stronę domu cioci, a w zasadzie to też mojego.
Weszliśmy do domu i szybko wbiegłam razem z chłopakiem do mojej sypialni. Zapaliłam światło i zamknęłam za sobą drzwi.
- Boże. Niall jak ty wyglądasz. – zakryłam usta dłonią i podeszłam do niego. Miał rozciętą wargę, podbite oko, z nosa ciurkiem leciała krew i na ręku miał kilka dużych siniaków.
- Wyglądałem gorzej. – oznajmił oglądając każdą swoją ranę w lustrze. Prychnęłam i zamykając za sobą drzwi od pomieszczenia ruszyłam w kierunku łazienki. Wyciągnęłam apteczkę i gdy odwracałam się, moim oczom ukazała się sylwetka Holly. Stała oparta o framugę drzwi.
- Dobry wieczór, ciociu. – przywitałam się.
- Wieczór? Jest noc, a dokładnie to za dwadzieścia trzecia. – oznajmiła zasłaniając mi drogę na korytarz. – Po co ci to? – spytała patrząc na pudełko z opatrunkami i lekami, trzymane w ręce.
- Nie twoja sprawa. – powiedziałam cały czas na nią patrząc. – A teraz się odsuń. – syknęłam i całą swoją siłą ściągnęłam jej rękę w dół i swoje kroki skierowałam do pokoju.
- To przez tego Harry’ego? – spytała, a na dźwięk jego imienia po plecach przeszły mi ciarki. Gdzie on teraz jest? Co robi? A jak coś mu się stało? Nie wybaczę sobie tego, zresztą Niall został potraktowany mocniej.
- Myślałam, że to dobry chłopak, ale odkąd zaczęłaś się z nim spotykać jesteś inna, wracasz późno, jesteś podenerwowana. Nie wiem co jest grane, ale masz zakaz się spotykania z nim. Zrozumiano? – spytała i nagle znalazła się tuż przede mną.
- Pff to dobrze, bo nawet nie mam ochoty na widywanie się z nim. – odeszłam i wślizgnęłam się do pokoju w którym siedział Niall. Ujrzałam go siedzącego na łóżku. Trzymał w ręce jakieś zdjęcie. Zapewne moje i mojej mamy, które stało na szafce nocnej. Podniósł wzrok i odstawił ramkę na miejsce.
- Przepraszam. – szepnął i wstał.
- Usiądź. Muszę ci przemyć te rany. – oznajmiłam i lekko popchnęłam go powrotem na łóżko powodując, że był w pozycji siedzącej. Ukucnęłam przed nim i otworzyłam apteczkę. Wyciągnęłam wodę, którą przemywałam rany i zaczęłam to robić z ranami chłopaka.
- Jesteś śliczna. – szepnął blondyn prawie niesłyszalnie. Uśmiechnęłam się lekko i przyłożyłam wacik do rozciętej wargi Niall’a.
- Boli? – spytałam patrząc mu prosto w oczy.
- Trochę. To przy ciosach młodego to nic. – odpowiedział niezrozumiale z powodu wacika na wardze. Spojrzał w moje oczy i przyłożył swoją dłoń do mojego lewego policzka, w którego dostałam od Harry’ego. Teraz dopiero poczułam, że boli bardziej niż przedtem. Wcześniej nie czułam bólu. Może dlatego, że zajęłam się opatrzeniem blondyna. Maybe.
***
- Gotowe. – oznajmiłam gdy przykleiłam plasterek na dolną wargę chłopaka.
- Dlaczego to robisz? – spytał lustrując mnie wzrokiem.
- Ale co? – udałam, że nie wiem o co mu chodzi. Nie chciałam patrzeć w jego oczy, dlatego zajęłam się sprzątaniem rzeczy po pomocy chłopakowi.
- No dlaczego mi pomogłaś? – spytał. Kątem oka widziałam jak cały czas obserwuje nawet najmniejszy mój ruch.
- Dlatego, że nie chciałam aby coś ci się stało. – odpowiedziałam zamykając pudełko z opatrunkami.
- Wiesz… wyglądałem gorzej i nic mi nie było i jak widzisz nie ma żadnego śladu. – oznajmił i uchwycił mój podbródek w dwa palce, tym samym powodując że nasze oczy znalazły wspólną drogę.
- A to co? – spytał patrząc na zabandażowany nadgarstek pod którym znajdowały się lekkie cięcia. Spojrzałam na punkt zaczepienia chłopaka i zobaczyłam tam kilka czerwonych plamek od krwi. Naciągnęłam rękaw od bluzy na bandaż i podniosłam się.
- Nie ważne. – szepnęłam pod nosem przypominając sobie tamto krótkie ale jakże pamiętliwe wydarzenie. Pamiętam każde swoje cięcie, każdy ból, każdą drogę spływających kropelek krwi po każdym pamiętliwym cięciu. Pamiętam dlaczego przecinałam swoją skórę na nadgarstku, przez kogo. Tego nie da się zapomnieć. Pamiętam kiedy wykonałam pierwsze cięcie i kiedy ostatnie, nie licząc tego z dzisiaj. Dopiero gdy zaprzyjaźniłam się z Liam’em zrozumiałam że ciąć to się mogą zdesperowane, porzucone nastolatki. Nie ja.
Z zamyśleń wyrwał mnie głos Niall’a.
- Halo! Tu ziemia! – machał mi przed oczyma swoja dużą dłonią.
- Przepraszam zamyśliłam się. – oznajmiłam i zorientowałam się, że siedzę na parapecie. Co ja tu robię? Płynnym ruchem zeskoczyłam z kawałka drewienka przymocowanego do okna i podchodząc do łózka, usiadłam na miękkim materacu. Wzięłam do ręki róg bluzki która wystawała spod bluzy i zaczęłam gnieść między palcami. Blondyn ukucnął przede mną opierając ręce na moich kolanach.
- To jak? – spytał patrząc na to co robię. Uśmiechnęłam się pod nosem i chwyciłam za rękaw męskiej bluzy podciągając go do góry przybliżyłam palce do wystających kawałków bandaża którymi był on związany i pociągnęłam go jednym ruchem. Ściągnęłam go z nadgarstka i pokazałam chłopakowi krótkie naznaczone na nim kreski i kilka zaschniętych kropel krwi. Blondyn przejechał lekko palcem po każdej bliźnie. Trzymając moją dłoń przybliżył ją do swoich warg i całował każdy jej milimetr.
- Dlaczego? – spytał cicho gdy już skończył obdarowywać mój nadgarstek słodkimi prezentami. Sięgnęłam po iPhon’a i przejechałam palcem po ekranie. Trzy wiadomości. Otworzyłam pierwszą i gdy zobaczyłam od kogo od razu odechciało mi się ją czytać, ale moją uwagę przykuło imię blondynki. ‘Tamtą wiadomość nie napisał Harry, napisałam ją ja Anabeth. Nie wiem dlaczego tak napisałam, ale .. nieważne zresztą. I tak na marginesie to się nie przespaliśmy. Ana xx’  Gówno mnie obchodzi co oni zrobili, a czego nie zrobili. Harry został skreślony z mojego scenariusza na resztę życia. Definitywnie, choć nie chciałam go skreślać ot tak. A może to tylko moja głupia wyobraźnia o naszym niedoszłym związku? Może ja go naprawdę kocham? Ale nie to nie może być prawda. Ale przemyślmy. Dlaczego zaczęłam płakać gdy przeczytałam tą cholerną wiadomość? Dlaczego płakałam gdy usłyszałam jego słowa kierowane do tej zadufanej blondynki? Dlaczego chwyciłam za żyletkę po tej wiadomości? Tak ja go naprawdę ko… koch… Tak! Kocham go! Na serio kocham tego debila który na sam widok wypuszcza ZOO motylków w moim brzuchu. Kocham tego wytatuażowanego idiotę. Kocham! Ale on musi się postarać na to aby usłyszeć te cholerne dwa słowa wychodzące z moich ust i kierowane w jego kierunku. Pogram z nim w grę, którą nazwałam ‘zobaczymy czy mnie kochasz’. Odczytałam drugą wiadomość. ‘Nie musiałaś od razu na mnie pluć. Ale wiedz, że nie przespałem się z tą Barbie. Przecież wiesz, ze bym tego nie zrobił. Harry xx’  Nie miałam ochoty ani siły na czytanie ostatniej wiadomości.
- Chodźmy spać. – powiedziałam do blondyna i ruszyłam po jakieś ubrania w których mogłam się przespać. Bo przecież przy Niall’u nie będę spała w bieliźnie. Wyciągnęłam z garderoby dużą szarą bluzkę i ruszyłam do łazienki w celu założenia ją na siebie.

Podeszłam do lusterka i się przeraziłam. Kucyk którego robiłam przed wyjściem był nieogarnięty, a włosy? Każdy w innym kierunku. Poprawiłam fryzurę związując włosy w jakiegoś koczka i założyłam na siebie górną część garderoby. Weszłam do pokoju i zobaczyłam leżącego w moim łóżku Niall’a. Ale zaraz. W samych bokserkach? Wślizgnęłam się pod koc i usłyszałam za sobą ciche ‘Dobranoc’. Wtuliłam się w poduszkę i chwilę potem oglądałam jakieś denne obrazki w krainie Morfeusza. 
----------------------------------------
No to jest dziewiąty. 
Trochę krótszy niż tamte ale następny będzie dłuższy, Jeśli są jakieś błędy to PRZEPRASZAM :**
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!

3 komentarze:

  1. nie wiem dlaczego, ale wolałabym żeby Emily była z Niall'em a nie z Harry'm który ją skrzywdził ( np. uderzając w policzek ) proszę zrób, żeby byli razem
    czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z anonimem wyżej . Emily powinna być z Niall'em .
      Ogólnie świetny rozdział i czekam z utęsknieniem na kolejny ; D pozdrawiam

      Usuń
  2. super rozdział czekam na nexta ; DDD

    OdpowiedzUsuń