wtorek, 6 sierpnia 2013

Chapter 8

- Hej Anabeth. Co ty tu robisz? – spytałem kryjąc moją niechęć do jej osoby.
-Wpadłam odwiedzić rodziców i załatwić sobie jakąś pracę. Będziemy mieszkać w jednym mieście Harry. Super prawda?! – dziewczyna aż skakała z radości. No to się zaczyna. Twoja była w mieście.
- Tsaaa… - odpowiedziałem i zza ściany wyłoniła Emily. Przejebane.
- Hej jestem Emily. – dziewczyna mile wyciągnęła dłoń do blondynki, a ta uścisnęła ją.
- Anabeth. – dziewczyna w sumie to kobieta, stojąca w progu uśmiechnęła się do niej sztucznie i patrzyła na Emily, która podeszła do mnie i pocałowała mnie prosto w usta, puszczając przy tym oczko.
- Czekamy w salonie kochanie. – oznajmiła dosyć głośno aby Ana mogła usłyszeć i zniknęła za jasną ścianą.

*Emily’s pov
- Wspaniale sobie poradziła. – oznajmił Niall i puścił mi oczko. Usiadłam na kanapie, zostawiając sobie obok miejsce. Dla Harry’ego oczywiście. Wpatrzyłam się w ekran plazmy wiszącej na ścianie. Po chwili poczułam jak kanapa się ugina i moim oczom ukazał się Harry, a za nim ta dziunia. Ej, ej, ej. Emily?? A czy ty przypadkiem nie jesteś zazdrosna? Nie mogę być zazdrosna. Na twarzy loczka gościł szeroki szczery uśmiech.
- Kim jest ta cała Anabeth? – spytałam przybliżając usta do jego ucha i naciskając na imię tej… no.
- Moja … - odchrząknął i kontynuował. - …była. – szepnął, a na słowo ‘była’ po plecach przeszły mi ciarki. Harry położył mi dłoń na udzie, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało. Spojrzałam na niego wzrokiem WTF?!  I gdy sunął nią coraz wyżej, coraz wyżej złapałam go za dłoń i położyłam na jego kolanie.
- Pilnuj tej swojej rąsi, bo coś tu zalatuje zbyt wysoko. – szepnęłam i spojrzałam na siedzącą na fotelu blondynkę. Ta zorientowała się, że na nią spojrzałam i odwróciła wzrok w odwrotną stronę i wlepiła wzrok w okno. Uśmiechnęłam się do Harry’ego, a ten odpowiedział mi tym samym.
- Wiesz… Jeśli nie masz nic przeciwko to ja już bym poszła się zdrzemnąć. – oznajmiłam Harry’emu. Podniosłam się z siedzenia pociągając go za rękę.
- Nie, nie mam nic przeciwko temu. – odpowiedział, naciskając na ostatnie słowo i poruszając przy tym śmiesznie brwiami, na co ja wybuchłam śmiechem i ruszyliśmy do pokoju chłopaka.

*Harry’s pov
Czy ona jest zazdrosna? Oczywiście, że nie. Co ty Harry sobie myślisz? Hmm? Szliśmy razem do mojego pokoju. Coś mi się nie wydaje żeby ona na serio chciała spać, no ale dobra.
- Dać ci jakąś koszulkę na noc? – spytałem i przeczesałem swoje nażelowane loki palcami. Spojrzałem na jej twarz, a ta prawie pękała ze śmiechu.
- Emm .. co cię tak .. no … rozśmieszyło? – spytałem dalej na nią patrząc. Wkońcu nie wytrzymała i zaczęła się śmiać w niebo głosy. Emily przestań, bo mam ochotę cię przelecieć. Tu i teraz. Dziewczyna rzuciła się na łóżko dalej się śmiejąc. Podbiegłam i położyłem się na niej, a ona tymi swoimi słodkimi, czekoladowymi oczyma spojrzała na mnie z udawaną powagą.
- Wiesz co? Jednak daj tą koszulkę. – powiedziała i zrzucając mnie na podłogę, wstała i stojąc nade mną skrzyżowała ręce na piersiach. No, no Emily. Jak Cię robili to nie żałowali. Puściłem jej oczko, choć nie wiem po co i podszedłem do garderoby.
- Łap! – krzyknąłem, a chwilę potem moja fioletowa koszulka leciała w powietrzu lądując na głowie dziewczyny.
- Ha. Ha. Ha. Baaaardzo śmieszne. – oznajmiła odkręcając się na pięcie, wyszła z pokoju.

- Bardzo ładnie wyglądasz w moich ubraniach wiesz? – powiedziałem lustrując ją wzrokiem. Jest bardzo … hmmm … seksowna? Tak! Harry, co ty sobie myślisz? Że ona da ci się przelecieć? I zostawić? Serio? Usiadła na turecku na podłodze i oparła się o łóżko. Studiowałem każdy milimetr jej ciała, twarzy, wszystkiego. Uśmiechnęła się do mnie i po raz kolejny ukazały moim oczom ukazały się dwa przesłodkie dołeczki. Były jeszcze słodsze niż gdy widziałem je wcześniej. Oczy. Duże i piękne. Usta były takie… do całowania all day all night. Harry od kiedy ty używasz takich słów? Ona była idealna. Ale czy na pewno? Raczej tylko do tego co każda dziewczyna. Muszę przemyśleć kilka spraw dotyczących Emily.

*Emily’s pov
On był … słodki? Nie. Ładny? No ujdzie między innymi. Idealny? No już, chciałby. To też nie. Kurwa nawet nie wymyślili słowa do określenia takich jak on. Odpowiedział mi śmiechem i dopiero wtedy zauważyłam dołeczki w kącikach ust. Oczy z głęboką zielenią, a o włosach już nie wspomnę. Przybliżyłam się do niego i powoli, lekko połączyłam nasze usta w pocałunku. Po chwili Harry się położył na podłodze, a ja na nim.
- Emily … - zaczął, ale nie pozwoliłam mu dokończyć gdy znowu zaczęłam go całować. Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju paradowała uśmiechnięta Anabeth.
- Przepraszam. – oznajmiła i podeszła do łóżka Harry’ego. Usiadła na nim i lustrowała pokój. Yyyy… Co do chuja?!
- Harry .. co ona…? – szepnęłam do niego, a ten w odpowiedzi poruszył ramionami w geście ‘skąd mam to do cholery wiedzieć??’. Wstałam z chłopaka i poprawiłam na sobie koszulkę. Wstałam z chłopaka i poprawiłam na sobie koszulkę chłopaka. Wzięłam go za rękę i pociągnęłam go ze sobą na korytarz. - Emmm … o co jej chodzi? - spytałam i spojrzałam na niego, a ten wpatrywał się w nasze splecione razem dłonie. Rozdzieliłam je i kontynuowałam. - To wiesz co? Chyba lepiej będzie jak już pójdę. Dziękuję ci za to,że uratowałeś moją ciocię i pozwoliłeś mi u siebie zostać. Ubrania dostarczę Ci później. Pa. - oznajmiłam i gdy chciałam go wyminąć usłyszałam dźwięk otwieranych się drzwi. Zeszłam dwa stopnie w dół i przystanęłam aby posłuchać. - A gdzie … zresztą nieważne. To gdzie ja mam spać? - że kurwa co?! Zresztą zrobi co chce. Nie mój interes. - Możesz u mnie kochana. - odpowiedział i razem weszli do jego pokoju. Momentalnie się rozpłakałam i zbiegłam po schodach. Założyłam swoją mokrą bluzę i na stopy włożyłam buty. Chciałam otwierać drzwi i poczułam ciepłą dłoń na nadgarstku. Pomyślałam, że to Harry i odwróciłam się aby mu wygarnąć i moim oczom ukazała się sylwetka … Nialla? - Co się stało? - spytał. Nie miałam ochoty mu wszystkiego opowiadać o tym pierdolonym gnoju. Spuściłam wzrok i wolną ręką otarłam spływające po mim policzku litry łez. - Nic. Nie ważne. Muszę iść. Cześć. - powiedziałam, ale chłopak nie puścił mojej dłoni. - Dobra. Teraz nie mam ochoty o tym gadać. Może jutro? - spytałam dla świętego spokoju. Lubić to go nie lubię, ale jakiejś nienawiści do niego też nie czuję. Chłopak skinął głową i włożył do mojej dłoni małą karteczkę z ciągiem cyfr. Wsadziłam ją do tylnej kieszeni i uśmiechnęłam się do niego. - Zadzwoń jak będziesz miała ochotę pogadać. - oznajmił i na odchodne puścił mi oczko. Wyszłam z ich mieszkania i swoje kroki skierowałam do domu cioci. 

*Niall's pov 
Lubię tą dziewczynę i zrobię wszystko żeby tylko była bezpieczna. Zapłacę każdą cenę by tylko była szczęśliwa i cały czas uśmiechnięta. Nie pozwolę aby ktoś ją skrzywdził. Ona chyba jakoś nie przepada za moją osobą. Jak zechce się ze mną spotkać to zrobię wszystko aby mi zaufała i polubiła. Czuję, że Harry coś zrobił. Czekaj, czekaj. Wróć. Przyszła ta cała jego była, Anabeth. Emily zbiegła ze szklankami łez w oczach, a on? Czyżby on został z tą swoją? Dobra na razie zostawię go w spokoju. Jak się wszystkiego dowiem to wtedy jakoś zareaguję. Wszedłem po schodach na górę i omijając Harry'ego pokój stwierdziłem, że najpierw spytam jego o tą całą sytuację, a dopiero potem gdy Emily się przede mną otworzy i powie co się stało, wszystko jakoś poskładam w jedną całość. Zapukałem i wszedłem do pomieszczenia w którym siedział Harry. - Młody, weź mi powiedz co się tu stało? Dlaczego Emily wyszła stąd cała zapłakana? Nic nie chciała powiedzieć i wyszła. Może ty mi powiesz? - spytałem zamykając za sobą drzwi. Obejrzałem cały pokój i o dziwo nie było w nim blondynki. - No bo .. ten … zadzwoniła do niej ta cała ciotka. I wyszła. Coś jeszcze? - spytał i położył się na łóżku. - Nie. - odpowiedziałem i wyszedłem na korytarz. Zamknąłem drzwi i zobaczyłem Anabeth wychodzącą w samym ręczniku z łazienki. Blondynka puściła mi oczko i wślizgnęła się do sypialni przyjaciela. Prychnąłem i poszedłem do swojego pokoju. Wziąłem bieliznę, ręcznik i z myślą o Emily poszedłem do łazienki. 

*Emily's pov 
Weszłam do domu, ściągnęłam buty i pobiegłam na górę. Wślizgnęłam się do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Schowałam twarz w poduszkę i zaczęłam płakać. Dlaczego ja płaczę?! Czy ja na serio coś do niego czuję? Nie, nie mogę. A może nie chcę? Sama nie wiem. Wstałam i podeszłam do jednej z szafek wiszących na ścianie. Wyciągnęłam z niej czarne pudełko, po które wracałam do domu w dniu przeprowadzki. Otworzyłam je i wyciągnęłam zdjęcie na którym byłam ja z mamą w dniu moich dziewiątych urodzin. Przejechałam palcem po fotografii i odwróciłam je. Z tyłu była data moich urodzin. Wyciągnęłam wszystko i na samym spodzie leżały pamiątki po moich rodzicach. Wzięłam do ręki naszyjnik z wyrytym 'Forever...' który dostałam od mojej rodzicielki w bodajże piętnaste urodziny. Zawiesiłam go na szyi, a do moich oczu napłynęły łzy. Nie, nie mogę płakać. Muszę być silna. Wsadziłam wszystko z powrotem do pudełka i postawiłam na miejsce. Podeszłam do garderoby i gdy sięgałam po bieliznę, usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Wzięłam telefon do ręki i przejechałam palcem po ekranie. Zaczęłam czytać wiadomość, w której było napisane: 'Anabeth całuje lepiej niż ty, a w łóżku … jest po prostu boskaaaa. Harry xx' Rzuciłam telefonem o ścianę i z mojego oka wypłynęła pojedyncza łza. Wytarłam ją i podeszłam do szafki z książkami i spomiędzy nich wyciągnęłam żyletkę. Kiedyś się cięłam, ale to kiedyś. Wtedy mój przyjaciel pomógł mi przestać z cięciem się. Powoli zbliżałam żyletkę do rozgrzanego nadgarstka. Lekko przejechałam nią i po skórze spłynęła ciepła krew. Nie, nie mogę do tego wracać. Nie mogę ciąć się przez jakiegoś dupka. Zakrwawioną żyletkę rzuciłam w kąt i poszłam do łazienki. Zabandażowałam krwawiący nadgarstek i chwyciłam do ręki telefon. Z kieszeni wyciągnęłam karteczkę od Niall'a i wpisałam numer do telefonu. 'To jak? Za pół godziny w parku? Emily xx' Nacisnęłam 'wyślij' i poszłam po swoje ubrania. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Przejechałam palcem po ekranie iPhon'a i odczytałam wiadomość od blondyna. 'Jasne. Będę czekał ;) Niall xx' Wzięłam prysznic, ubrałam się i zrobiłam kucyka.
Założyłam jakąś męską bluzę która walała mi się w garderobie i zeszłam a dół. Założyłam buty i wychodząc z domu, pokierowałam się w stronę miejsca spotkania z Niall’em.
***
- … no i ja się chyba w nim zakochałam. – oznajmiłam blondynowi, pociągając przy tym nosem. I znowu ryczę. Bożeeee… Niall przycisnął mnie mocniej do swojej klatki piersiowej. Mój mózg kazał mi go odepchnąć od siebie, ale serce podpowiadało mi co innego. Chłopak pogłaskał mnie po głowie i rzekł:
- Bo wiesz … Harry nie nadaje się do związków. Dla niego dziewczyna jest tylko do jednego. Przykro mi bardzo. – przyciągnęłam go bardziej do siebie. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego błękitne jak morska fala, oczy. Wyprostowałam się aby być z nim twarzą w twarz i złożyłam pocałunek na jego malinowych ustach.
- Przepraszam. – wstałam i odeszłam od niego. Ten złapał mnie za nadgarstek i od tyłu oplótł w talii.
- Nic się nie stało. – szepnął mi do ucha i pocałował w głowę. On był taki … czuły, delikatny, miły. Odwróciłam się do niego i znowu staliśmy twarzą w twarz.
- Jeśli nie chcesz tego to powiedz nie. – oznajmił i przybliżył swoje wargi do moich ust. Wiedziałam co chce zrobić i tylko się uśmiechnęłam, a ten powoli złączył nasze wargi w czułym pocałunku. Poczułam jak chce się odsunąć i dlatego przyciągnęłam go do siebie jeszcze bliżej nie pozwalając mu odejść. Mogłam tam z nim stać wiecznie. Nic nie mogło nam zepsuć tej chwili.

*Harry’s pov               *w tym samym czasie*
- Ty idiotko! Jak mogłaś tak napisać?! – nie no ona mnie do szału doprowadza. Blondynka wybuchła głośnym śmiechem, patrząc mi prosto w oczy. Schowałem telefon do kieszeni i odwróciłem się. Wziąłem kilka głębokich wdechów i ruszyłem na przód.
- No i co się frustrujesz? I tak to twoja kolejna dziwka. – oznajmiła ze śmiechem. Teraz to przesadziłaś. Wypchana Barbie. Podszedłem do niej i odległość między naszymi twarzami zmniejszyłem do minimum.
- Dziwką to jesteś ty. – odepchnąłem ją od siebie, a ta znowu zaczęła się śmiać. Wyszedłem z pokoju i zbiegłam na dół. Założyłem buty i wybiegłem z mieszkania.


Wyszedłem prosto w objęcia chłodnego londyńskiego powietrza. Miałem ochotę iść prosto do Emily, ale musiałem jeszcze wszystko przemyśleć. Wybrałem dłuższą drogę, która prowadziła przez mały park. Z daleka zobaczyłem dwoje ludzi przytulonych do siebie. Dziwne, co ktoś tu robi o północy. Podszedłem bliżej i moim oczom ukazała się sylwetka Emily. Z kim ona tam stoi?! Było ciemno, ale jego poznam wszędzie. Niall. No nie tego to za wiele! Nikt nie będzie dotykał Emily!
--------------------------------------------------
Eloszkaa<33 
No to jestem razem z ósmym rozdziałem. :D 
Myślę, że się wam podoba ;) I chciałam wam powiedzieć, że trochę mi smutno z powodu tylko dwóch komentarzy pod wcześniejszym rozdziałem :((
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!
P.S. Dziękuję Natalii, że pomogła mi napisać ten rozdział<33

5 komentarzy:

  1. Awww ;*** zapowiada się ciekawie życzę weny .
    Jula xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawę bardzo fajne opowiadanie ,czekam na następne rozdziały :) Życzę veny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. robi się ciekawie .. czekam na next'a ; d

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na nexta jak najszybciej prossze

    OdpowiedzUsuń
  5. naprawdę świetne ... czekam nn

    OdpowiedzUsuń